14.03.08 - Warszawa

Wasze opinie na temat poszczególnych imprez

Moderatorzy: Piotrek, Radek, smar666

Awatar użytkownika
Anka
Posty: 3
Rejestracja: czw lis 27, 2003 2:44 pm
Lokalizacja: Mogilno/Poznań

Postautor: Anka » pt mar 14, 2008 1:58 pm

Hej!
Chciałam spytać czy dużo osób nie dostało biletów :?: Bo mnie się nie udało, a jednak wybiorę się przed salę. W końcu jak nie spróbuję sie "wbić" to na pewno nie wejdę, no nie?
Może też się ktoś tak wybiera jak ja? W grupie siła, więc można sie zgadać :D. w razie co prosze o maile na dzemka@onet.eu.
Pozdr. i do zobaczenia na Ursusie :)
Awatar użytkownika
elvis_paw
Posty: 311
Rejestracja: śr lis 19, 2003 12:21 am
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: elvis_paw » sob mar 15, 2008 12:48 am

To ja tak szybciutko, na żywca, bo właśnie wróciłem:)
Na wstępie.. wielkie podziękowania dla Agnieszki, która sprawiła, że miałem możliwość owego koncertu ujrzenia (jak zwykle ostatnio, obudziłem się z ręką w nocniku i zdecydowałem się na zakup biletu, kiedy koncert był wyprzedany;)) Bardzo miło mi było poznać i spędzić razem te kilka godzin, pozdrawiam serdecznie:)
Jeśli chodzi o sam koncert
- All My Life (zespół, który już supportował Dżem w Stodole, ale wtedy się na support spóźniłem) - bardzo pozytywne wrażenie, 40min solidnego dość Hard Rocka. W ramach ciekawostki: pamięta ktoś taką audycję z rockowymi perełkami w Radiu Wawa (w latach '90, kiedy jeszcze miało w nazwie 'Classic Rock') pt. 'Na szczudłach -Muzyka na wysokim poziomie', którą prowadził p. Jarosław Sczudłowski? Obecnie jest wokalistą i basistą All My Life i przyznam, że to całkiem fajne uczucie zobaczyć go po latach w innej roli;)
- Dżem na scenie pojawił się punktualnie koło 20:00 i na dobry początek zaserwował 'Wiem, na pewno wiem..' z gościnnym udziałem p. Jasia (Frycel? Frytel? nie pamiętam:( ), bo Beno jeszcze całkiem do zdrowia nie wrócił. Dalej 'Poznałem go po czarnym kapeluszu', 'Mała Aleja Róż', 'To tylko dwa piwa' w mojej ulubionej wersji z Przystanku Woodstock 2003 i jakoś inaczej zaśpiewane, moim zdaniem lepiej, jakby z większą wrażliwością i hm.. czułością(?) 'Tylko Ty i ja', przy którym Zbyszek zagarał fantastyczne, jakby dłuższe, niż zawsze 'wejście' (to takie przed solówką na gitarze, zaraz po 'to tak zawsze pierwszy raz..'). I dopiero po tym utworze, Maciek wyjął z koszuli harmonijkę i zagrał naprawdę ładnie, sam, około 1min intro do.. 'Ćmy barowej', ale kiedy dołączył się zespół, Maciek przestał grać, tylko wykonali ten numer 'jak kiedyś'. Dodali tylko bardzo sympatyczne wzmocnione outro, podczas którego Maciek pozwolił sobie na harmonijkowe solo między solówkiami na gitarach i fajnie. Bałem się tylko, że to że wyjął 'swój instrument' dopiero przy szóstej piosence, wynika np. z tego, że zapomniał, a od tego momentu nie da spokoju do końca;) Na szczęście moje obawy się nie sprawdziły, następny raz usłyszeć harmonijkę można było dopiero przy ostatnim bisie. Następnie zagrali 'Magazyn Mód' i 'Naiwne pytania' z dedykacją dla Przyjaciół z Fan Clubu (w wersji 'akustyczej', ale na elektrycznych gitarach; chyba już nigdy nie doczekam się mojej ukochanej 'Zemstowo Nietoperzowej':( ) Dalej 'Do kołyski' poprzedzone życzeniami świątecznymi, 'Kim jestem - jestem sobie', 'Jak malowany ptak', 'Diabelski żart', 'Gorszy dzień' i jak zawsze zwiastujący koniec części oficjalnej 'Wehikuł Czasu', po którym długo czekać nie trzeba było, by pojawił się Jurek z akustyczną gitarką i rozpoczął wstęp do 'Autsajdera', chwilę później dołączył się zespół, ale bez basisty, przez co w pierwszym refrenie jego partie grał Adam na swojej gitarce, ale na drugą zwrotkę wyszedł i basista; podsumowując - bardzo fajne wykonanie, choć najmocniejszym wg mnie punktem koncertu był kolejny bis - 'Lunatycy' w mojej ulubionej Jackowej wersji elektro - akustycznej z reggae'owym zakończeniem (Maciek przemycił zgrabnie dwa wersy 'No women no cry';)), który płynnie przeszedł w ostatni - 'Whisky' ze śpiewająco - harmonikującym Maćkiem;) Jeśli chodzi o ten utwór, to oczywiście, że mi się osłuchał i wolałbym w tym miejscu usłyszeć jakiś inny, rzadziej grany, ale jego zakończenie na żywo zawsze wywiera na mnie ogromne wrażenie, wywarło i tym razem;) Przed bisem, Maciek rozmawiał chyba z Benem, bo przekazał 'gorące pozdrowienia dla wszystkich, z ostatniej chwili';)
Ogólnie koncert niby podobny do tego, który miałem okazję widzieć kilka miesięcy temu na Ursynowie, jednak znacznie lepszy przede wszystkim z uwagi na to, że Maciek bardziej przyłożył się do śpiewania (ewentualnie akompaniując sobie na tamburynie), a nie katował tej harmonijki przed piosenkami, po, w trakcie, w tych, w którym pasuje, w tych, w których nie i podczas solówek innych instrumentów;) Dziś w Arsusie było dokładnie tyle harmonijki, ile być powinno.. dla smaku, a nie do przejedzenia;), gorszy z kolei o tyle, że nie było Bena, choć prawdę mówiąc, ten p. Jaś całkiem skutecznie robił wszystko, by w trakcie utworów słuchający nie wyczuli tego braku, dopiero kiedy grał solo (w 'Naiwnych pytaniach' przy okazji przedstawiania zespołu), było totalnie nieDżemowe, takie strzelające jakby;)
Naprawdę fantastyczne zakończenie tygodnia, pozdrawiam;)
Hm.. Dzem jest tylko jeden! ;)
boston

Postautor: boston » sob mar 15, 2008 8:49 am

No tak... co ja mogę po tak ciekawej i dokładnej relacji napisać? Bardzo się cieszę, że elvis-paw chyba po baaardzo długiej przerwie odezwał się. Uwielbiam czytać Jego posty! Proszę bardzo, bardzo - pisz częściej.
Moje wrażenia:
ledwo zdążyłam na 20-tą bo oczywiście jako babski kierowca błąkałam się po ciemnym, nieznanym mi Ursusie, chociaż wcześniej przestudiowałam mapę...
Nagle patrzę: jest - ARSUS. O mały figiel a wpadłabym na jakiś znak drogowy (chyba z wrażenia, że jednak dotarłam).
Koncert odbywał się w sali widowiskowej domu kultury więc był raczej kameralny.
Nie było chyba w ogóle przypadkowych osób. Chyba ze względu na numerowane miejsca siedzące było więcej niż zwykle osób w tzw średnim wieku. Estrada dość blisko. Dawno nie było mi dane w tak komfortowych warunkach POSŁUCHAĆ i poobserwować pracę Dżemów. Młodzi mieli możliwość podejść pod estradę i z bardzo bliska obserwować zespół i przy okazji poskakać i pobujać się. Ja robiłam to samo siedząc w 7 rzędzie. Zaczęło się od "Wiem, na pewno wiem" - jedna z moich ulubionych piosenek - i zmroziło mnie trochę. Pomyślałam sobie: co za kicha. Po prostu wydaje mi się, że wykonanie to było po prostu kiepskie - może potrzebowali rozruszać się troszkę? Nie wiem czy mieli możliwość próby przed występem. No ale na szczęście potem już poleciało jak należy, poprawiło się nagłośnienie i w ogóle było OK. Co poleciało - to pięknie opisał elvis. Zgadzam się w całej rozciągłości co do harmonijki Maćka - było w sam raz. Chłopcy byli chyba rozluźnieni i zadowoleni, Jurek często się uśmiechał i robił minki. Maciek miał dobry kontakt z publicznością. Światła były ładne, może na początku trochę za dużo "dymu". Świetny był dla mnie Janusz Borzucki - pierwszy raz miałam okazję wsłuchać się w jego grę. Adaś sprawiał wrażenie bardziej skupionego na "robocie". Żadnych pływaków, żadnego zasłaniania i przepychanek - po prostu super!
Jeden olbrzymi minus - zdecydowanie za krótko!! Razem z JEDNYM bisem
2 godziny :( Mogłabym ich słuchać 4 godziny i byłoby mało. Brakowało mi też troszkę innych utworów np Czarny chleb, Cała w trawie, Prokurator i wiele, wiele innych ale i tak pomimo tego niedosytu koncert bardzo, bardzo dobry.
Oczywiście po występie Dżemy znalazły czas i cierpliwość na spotkanie, rozmowę, autografy i zdjęcia z fanami. Bardzo szanuję Ich za to, że nie okazują zniecierpliwienia, są tacy sympatyczni i NORMALNI.
Po raz kolejny dostałam od wszystkich autografy, przekazałam kartkę świąteczną dla Bena i troszkę pogadałam ze Zbyszkiem.
Reasumując - super wieczór: odprężenie, wyluzowanie i ogromna przyjemność ze słuchania mego ulubionego polskiego zespołu.
Aha - jeszcze zapomniałam, że na początku moje oczy widziały Pawła za klawiszami, Bena na basie no i jak zwykle Ryśka przy mikrofonie - ale potem mi przeszło.

Pozdrawiam wszystkich Dżemomaniaków!

PS Zbyszek powiedział mi, że Oni mogli grać dłużej ale organizator kazał im skończyć! Czy to w ogóle możliwe? Co to za organizator?
Ochrona była niewidoczna a wręcz zasłuchana i bujająca się. Szatnia była za darmo.
Na wszystkich drzwiach wejściowych wisiały informacje o bezwzględnym zakazie filmowania i robienia zdjęć na koncercie Dżemu. Dlaczego??
Jednak ktoś rejestrował ten koncert i ludzie robili zdjęcia nie przejmując się zbytnio.
Pa, pa
Cybel
Posty: 92
Rejestracja: śr lis 21, 2007 8:23 am
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Cybel » sob mar 15, 2008 9:57 am

To teraz ja :). Na Dżemie na żywo miałem okazję być pierwszy raz w życiu i muszę przyznać, że bawiłem się znakomicie. Fantastyczne solówki intrumentalistów, niesamowita improwizacja w Naiwnych pytaniach, ogólnie miodzio. No i w końcu udało nam się zebrać autografy od muzyków na naszym cudnym dżemowym transparencie, z którym cały czas staliśmy pod sceną. Również serdeczne dzięki dla Maćka za to, że po koncercie tak dzielnie pozował do zdjęć z całą naszą bandą :P. Jedyne co mi odrobinkę psuło efekt, to brak Bena. Jasiu Frychel się starał, ale widać było, że w niektórych utworach mylą mu się trochę akordy i ciągle korzystał z pomocy ściągawek. Najlepiej było to widać podczas bisowego Whisky, gdy stał cały czas przy Adasiu i patrzył, jak ten gra, bo sam nie bardzo mógł się połapać. Niby nic wielkiego, ale trochę efekt psuje. No i podejrzewam, że z powodu basisty nie zagrali Pawia. Tam bardzo ważna jest sekcja rytmiczna, a Jasiu najwidoczniej nie czuł się za mocno w tym utworze.
Cybel
Posty: 92
Rejestracja: śr lis 21, 2007 8:23 am
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Cybel » ndz mar 16, 2008 1:48 pm

Trochę fotek z koncertu :D :

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Agnieszka*
Posty: 302
Rejestracja: pt mar 04, 2005 9:12 am
Lokalizacja: adres nr 11

Postautor: Agnieszka* » pn mar 17, 2008 12:36 pm

elvis_paw pisze:...Bardzo miło mi było poznać i spędzić razem te kilka godzin....


Mnie tez zostaja wcale nie mniej mile wspomnienia :D

boston pisze:... Bardzo się cieszę, że elvis-paw chyba po baaardzo długiej przerwie odezwał się. Uwielbiam czytać Jego posty!


To nie tylko dobry pisarz. To swietny chlopak jest :lol:

Troche mojej subiektywnosci teraz: koncert dobry, dobrze pomyslany, ludzi w sam, ani razu nie przemknela mi mysl, zeby stamtad wyjsc ( a bywalo tak na Dzemie czesto :P ).
Od poczatku moj wzrok poszedl ku prawej stronie sceny. Bo Pan Jurek okazuje się bardzo zajmujacym muzykiem. Tam się dzieje niesamowita historia. Tak skutecznie zajal moja uwage, ze Pan Maciek w żaden sposób tego wieczoru nie był w stanie mnie zirytowac. Jednak musze być sprawiedliwa i przyznaje, ze specjalnie się nie staral. Bardzo lubie jego spiewanie, ale nie lubie 'cudow-niewidow' w Jego wykonaniu.

Tego wieczoru Dzem był tym Dzemem, przy którym dla KAZDEGO jest miejsce.
...mam rece w kieszeniach... /S.W./
Gość

Postautor: Gość » pn mar 17, 2008 10:45 pm

Agnieszka* pisze: ... Pan Maciek w żaden sposób tego wieczoru nie był w stanie mnie zirytowac. Jednak musze być sprawiedliwa i przyznaje, ze specjalnie się nie staral. Bardzo lubie jego spiewanie, ale nie lubie 'cudow-niewidow' w Jego wykonaniu.


Co masz na myśli, pisząc "cuda-niewidy" ? :roll:

Wróć do „Koncerty”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości