Strona 2 z 2

Re: Jacek Dewódzki

: czw sie 09, 2018 9:13 pm
autor: tomkez
Po latach myślę, że Jacek wybitnie pasował do Dżemu po śmierci Ryśka. Wtedy gdy śpiewał to w Polsce i na Świecie grano po raz ostatni prawdziwego rocka. A teraz? Jak słyszę głosik " ja nie chcę iść pod wiatr, gdy wieje w inną stronę" to mam ochotę rzygnąć. Przepraszam, ale gdyby Jacek teraz swoim głosem jak papier ścierny ze sceny huknął to większości, by pewnie smartfony z rąk wypadły...kompletnie nie pasuje On do dzisiejszych czasów.

Re: Jacek Dewódzki

: pt wrz 14, 2018 9:32 pm
autor: Dzemowy
Pytanie czym jest prawdziwy rock, a czym nieprawdziwy? i jak bardzo mamy być "true"? "Początku" będe bronił :P

Co nie zmienia faktu, że Dewódzki super jest i basta

Re: Jacek Dewódzki

: pn wrz 24, 2018 7:01 pm
autor: tomkez
Początek - sztuka denerwująca. :P, a drugi taki kundel już się plącze pod nogami - Weź nie pytaj....jeżeli nadszedł czas takiej muzyki jak to Skaradziński nazwał - prostej jak podanie ręki - to dzięki, ale beze mnie.

Re: Jacek Dewódzki

: pn paź 08, 2018 9:33 pm
autor: paula
Dla mnie też p, Dewódzki pasował najlepiej :)

Re: Jacek Dewódzki

: sob paź 13, 2018 5:48 pm
autor: Harry
Czy Jacek pasował do Dżemu. czy nie, to temat dyskusyjny.... Na ten temat od zawsze na forum było widać różne głosy. Trzeba mu to oddać, że głos ma bardzo mocny i stworzył kilka świetnych kawałków (obojętność, świeczka, dzikość itd.), ale nie zapominajmy o paru potworkach, które powstały w tym czasie... Choćby "Buty, pięści, pas", który tak bardzo odbiega od dżemowego stylu, że bardziej już się nie da.

Ale też ostatnio odnoszę wrażenie, że im bardziej koleś jęczy i stęka w piosence, tym wyżej pnie się ona w rankingach popularności. Stękanie, spodnie rurki, makijaż i jeszcze nazywają to "Męskie granie"... Bardzo dziękuję Wam za Wasze słowa, bo wychodzi na to, Że nie jestem jedynym, któremu to przeszkadza :D

PS: W celach kontrolnych - post napisany dnia 13.10.2018 o godzinie 18:48 ;)

Re: Jacek Dewódzki

: pt sty 25, 2019 9:25 pm
autor: tomkez
Ciekawe czy Rysiek słyszał pierwsze wersje utworów, które nagrano już z Jackiem i Maćkiem. Ciekawe co On o nich sądził. Po przeczytaniu najnowszej książki to tam się ktoś zastanawia, jak by sobie poradził w dzisiejszych czasach. Mnie przyszło na myśl, że ciekawe jak by zaśpiewał utwory ot. Kosmiczny Pub, Gorszy Dzień czy Koniecznie. Wyobrażacie sobie Ryśka śpiewającego utwory z tekstem w rodzaju Buty, Pięści, Pas albo Popiołu Smak. Pewnie by tego nie zaśpiewał. Albo pomarzyć można i co by mu się tekstowo urodziło gdyby zespół zagrał mu Gorszy Dzień i koszmarki typu (jak nie to cyk), Chleb z Dżemem (daruj sobie miód), Ja wiem - obojętność (cieknący kran), W pułapce (pękła rura), nie wyszły ze studia. Nikt się tego nie dowie. Albo zespół już nie pamięta i taka piosenka jak "Koniecznie" mogła kiedyś mieć tekst Ryśka, tylko na przykład z braku czasu i chęci nikt tego nie nagrał. Bo na przykład "Być albo mieć" już Rysiek przy gitarze Bena śpiewał, jak wynika z książki...fajnie byłoby o tym z zespołem pogadać.

Re: Jacek Dewódzki

: śr lut 20, 2019 3:56 pm
autor: GreenHorn
Zacznę od tego, że dobrze się stało, że pojawiły się "koszmarki" typu: "Gorszy Dzień", "Chleb z Dżemem", "Popiołu Smak" lub "Buty, Pięsci, Pas" mamy dowód, że wokaliści Dżemu nie szukali podobieństw, tylko chcieli/chcą ukazać w warstwie tekstowej inny kontekst wydźwięku w tekstach niż Rysiek, który "wyśpiewał" swoje życie. Reszta Pana wątpliwości to gdybanie, z którego nic ciekawego nie wyniknie... Podpowiem, że kompozycje jak "Powiedz czy słyszysz", "Ja wiem - obojętność", "Buty, Pięści, Pas" Rysiek znał, próbował dokleić teksty (dziś znane, jako "Rockowiec", "Dzięki składam Wam"). Działo się to przy okazji "Autsajdera", kiedy muzycy zaczęli robić podchody do kolejnej sesji nagraniowej, będącej zapowiedzią kolejnej płyty wydanej na okoliczność 15lecia .

Re: Jacek Dewódzki

: śr mar 06, 2019 9:59 pm
autor: patpul
Bez wątpienia za czasów Riedla powstawały same literackie arcydzieła, prawda? Na przykład takie "czysta, Bałtyk, wyborowa, od myślenia boli głowa mnie" albo "harley mój to jest to, kocham go". No przecież to Himalaje sztuki pisarskiej w porównaniu do "cyk" czy "daruj sobie miód", pradwa? Albo inne arcydzieło o głębokim przesłaniu - "a wszystko przez ten magazyn, magazyn mód". Podobno wkrótce ma trafić literacki Nobel na Śląsk.
"Buty, pięści, pas"? Przecież to przemocy domowej. O niczym innym, jak o przemocy - choć względem siebie, a także względem tych "innych", którzy są autoprzemocowcami - jest "Jak malowany ptak". "Popiołu smak"? O samotności, braku miłości, rozczarowaniu drugim człowiekiem. Czyż nie o samotności, o rozczarowaniu jest "List do M."? O beznadziei codzienności, znieczulicy jest "Ja wiem, obojętność".
Zmieniły się czasy, zmienili się autorzy i wykonawcy, co innego zaprzątało głowy Polaków w II połowie lat 90., niż w latach 80., zmieniła się więc forma podania oraz treść. Czy to takie dziwne? Tu w pełni zgoda z GreenHornem co do nie szukania podobieństw przez następców Riedla.
No i jeszcze jedna sprawa - trzeba choć spróbować zdystansować się do tego wszystkiego i spróbować dojrzeć, że generalnie teksty rockowych kapel nie są poezją najwyższych lotów. To raczej pioseneczki, niż niewiadomo jakie arcydzieła. I tak było, jest i - być może - będzie w Dżemie. W dużej mierze tego wszystkiego dobrze nam się słucha, i - słowo klucz - _bawi_ przy tym.