Kraków - Akustycznie 30.03.2017r.

Dyskusje na temat przyszłych i minionych sztuk Dżemu

Moderatorzy: Piotrek, Radek

Bartik
Posty: 55
Rejestracja: pn gru 27, 2010 9:07 pm
Lokalizacja: Katowice

Kraków - Akustycznie 30.03.2017r.

Postautor: Bartik » czw mar 30, 2017 11:00 pm

Na wstępie – wielkie podziękowania dla Bena:)
Hohoho – ileż to już czasu nie byłem na Dżemie w akustycznej odsłonie? Ileż to już nie byłem na Dżemie akustycznym w tym składzie? (Ostatni mój akustyczny raz był w Chorzowie w 2013 bez braci Otrębów i z Januszem Frychlem w zastępstwie). Ale do rzeczy – setlista:

1. Koniecznie
2. Jesiony
3. Gorszy dzień
4. Mała aleja róż
5. Człowieku, co się z Tobą dzieje
6. Być albo mieć
7. Uśmiech (Taniec) Śmierci
8. Do kołyski
9. Do przodu
10. Kaczor, coś Ty zrobił
11. List do M.
12. Za to, że żyję
13. Wehikuł czasu

Bis 1
14. Paw
15. Partyzant
16. Czerwony jak cegła

Bis 2
17. Autsajder
18. Whisky

Cóż to był za koncert...
Ale od początku. Kapela zaczęła w punkt 19:15 „po dżemowemu”, czyli dosłownie 3 minutki po czasie:) Szybkie strojenie i zaczęła się uczta. Na początek „Koniecznie”, na które miałem olbrzymią ochotę i liczyłem, że panowie zaserwują nam taki smaczek. Zespół niczym rozpędzająca się lokomotywa z każdym taktem utworu, wydzielała coraz więcej energii w stronę publiki, a ta ją chłonęła.
W „Jesionach” małe problemy z odsłuchem miał Adam, ale szybko poradzono sobie z tym problemem i mógł on podać piękne solówki na swoim jazzowym Gibsonie (fantastycznie brzmienie!). Brawa dla technicznych jak i dźwiękowców, że ta uczta była na właściwym poziomie i kolejny już raz mogłem być uczestnikiem takiego udanego wydarzenia. Zawsze mnie zastanawiało jak na kilka skinień ręki i gestów twarzy są w stanie ogarnąć to wszystko.
Następnie „Gorszy dzień” znany dobrze z elektrycznych wcieleń, ale dzięki wokalizom Maćka miał jakby inny kształt. Naprawdę na plus, bo fajnie odświeżyło to ten kawałek. Fajnie, bo w różnych momentach na koncercie Maciek śpiewał nieco inaczej niż na płytach czy nawet koncertach płytowych z poprzednich lat.
W ogóle trzeba przyznać, że Jasiu tego dnia błyszczał i był w doskonałej formie. Rzekłbym „dzień klasyki Janusza B.” – słychać było, że lata edukacji nie poszły na marne i demonstrował przepiękne solówki.
„Mała aleja róż”!!! Tutaj brak mi słów, by opisać to arcydzieło. Jeden z najwcześniej słyszanych przeze mnie numerów Dżemu w akustycznej odsłonie. I jedne z najbardziej magicznych. Zaczął pulsacyjnie Beno, dołączył się Jasiu (już magia), następnie Zbyszek i wioślarze (jeszcze więcej magii) i ostatecznie Maciek najpierw na harmonijce potem wokalnie. To trzeba po prostu usłyszeć – te interwencje Jurka, ta subtelna gra Adama (w jego własnym autorskim utworze przecież musi mieć wszystko pod kontrolą, aby zabrzmiało tak jak skomponował to dzieło), ta coda z arcymistrzowskim popisem Jurka, jakże emocjonalnymi wstawkami, dopasowanymi do coraz to ciszej granego motywu przez sekcję rytmiczną. Gdyby tak jeszcze raz tego odsłuchać...
Publika już dostała odpowiednią energię, by móc wysłuchać „Człowieku, co się z Tobą dzieje”, a świadczyły o tym rytmiczne oklaski publiki. Oczywiście, miał miejsce pokaz umiejętności wszystkich muzyków. Tak – wszystkich! Zabłyszczeli zarówno Zbyszek (jak dla mnie Mistrz perkusji, który co koncert mnie zaskakuje i czyni takie cuda z tymi piosenkami) jak i Beno, który dał piękną solóweczkę. Co prawda publika trochę się pogubiła pod koniec utworu, gdy Maciek zaczął korespondować z publiką.
Później, aby ochłonąć poszedł dżemowy „reggał” czyli „Być albo mieć”. Ukoiło to trochę emocje publiki, która mam wrażenie nie zawsze znała tekst.
Jako, że długo nie byłem na akustycznym koncercie nastąpiło coś czego chyba jeszcze nie doświadczyłem, a przynajmniej rzadko miało to miejsce w ostatnich latach. Mianowicie na scenie zostali tylko Jurek, Adam i Maciek. Już po pierwszym akordzie zagranym na Jurkowej gitarze „slim” (ten akustyk z małym pudłem) można było poznać, że to „Uśmiech Śmierci”. Jakże pięknie brzmiał Adam z tą wielką gitarą, zarówno pod względem tego co grała jak i gabarytów. To był kolejny numer, na który miałem wielką ochotę i który został nam zaprezentowany.
Następnie pojawił się na scenie Jasiu, za to ubyło Jurka i Adama. To „Do Kołyski” w również odświeżonej wersji. Naprawdę fajnie było usłyszeć tylko talent Maćka, tylko w akompaniamencie klawiszy. No, w sumie nie aż tak „tylko”, bo w pewnym momencie (już myślałem, że się nie pojawi) wyskoczył Jurek i w swoim autorskim utworze zaprezentował TO solo. Wraz z finałem, w którym doprowadza gitarę do płaczu. Nie tylko złoty Les Paul czy Ibanez Artist potrafią płakać - również akustyczne gitary płaczą w rękach Mistrza Styki. Tu muszę powiedzieć o świetnym współbrzmieniu klawiszy i gitary (i przyznam się – nie wiem, który zaserwował w tle coś na kształt gwizdków, wysokich częstotliwości, które fantastycznie uzupełniały solo – czy Jurek coś nacisnął swojej „podłodze” czy też Jasiu na swoim „parapecie”).
Po paru chwilach powrócił cały skład i zagrali optymistyczne „Do przodu”. Ten numer zawsze się sprawdzi, w każdych warunkach. Co z tego, że przypomina trochę Lynyrd Skynyrd. Sądzę, że nie skłamię jeśli powiem, że tak jak Autsajder jest nazywany „Whisky lat 90.”, tak „Do przodu” może być nazwane „Whisky początku XXI wieku”. I to ciekawe solo Adama pod koniec, które na całe szczęście jest dłuższe niż na studyjnej płycie. Mówiłem już, że świetnie brzmi Adam na jazzowej gitarze hollow-body?
Na koncercie pojawił się (może trochę przedwcześnie, bo do rana jeszcze daleko;p) „Kaczor”. Beno nie mógł się zdecydować czy siedzieć czy stać, tak go rozpierała energia. W pewnym momencie gdy wstał, zespół ściszył się, a do głosu dopuszczono gitarzystów. Cudne solówki. No i muszę powiedzieć, iż mam wrażenie, że publiczność trochę nie ogarnęła zagrywki Maćka, który pod koniec utworu, pod koniec „teletubisiów” wypuścił publikę, żeby dośpiewała refren. Aż tu nagle rozległy się brawa z widowni, myślącej zapewne że to już koniec utworu.
Zaraz potem urywek z „Angie” czyli „List do M.” akustycznie. Ach! Jaki to jest piękny utwór. I miałem wrażenie, że było małe potknięcie w drugiej zwrotce ze strony zespołu, ale za to uniesienie jakie się udało osiągnąć jest nie do opisania. Tych emocji nie sposób opisać i na tym po prostu skończę. No, dodam tylko, że Jurek na koniec utworu podkręcił emocje dodając jakże udaną partię hiszpańskiej gitary. W ułamku sekundy, przyszła mi na myśl partia Steve’a Howe’a z utworu „Innuendo” Queen’ów, gdzie zagrał solo za Briana Maya. Co prawda inny zespół, inne tempo, ale ta magia i kunszt jak najbardziej się pojawiły. Nawet Jasiu gratulował Jurkowi wspaniałego pokazu.
Następnie skok do czasów z 2009 czyli „Za to, że żyję”. Bardzo smaczna kompozycja w dzisiejszej uczcie. Fajny numer z cudownym wyciszeniem pod koniec i tylko słyszalną delikatną gitarą Adama – tak się tworzy właśnie nastrojowy klimat, brawo Panowie!
Skoro tak o skakaniu po datach, to musiał się pojawić „Wehikuł czasu”. Bardzo fajna solówka bluesowa i miłe brzmienie gitary młodszego brata (tak wiem, już się nie rozpisuję na ten temat – ale naprawdę majstersztyk!). Bardzo podoba mi się wstawka Maćka o Ryśku i o Pawle, co by o nich pamiętać. Uważam, że dobry sposób na podtrzymanie pamięci, tych wielkich muzyków i członków zespołu, na co dzień tj. w sytuacjach zwyczajnych koncertów (obok większych koncertów specjalnie im poświęconych lata temu). Nie ma wielkich peanów na cześć zmarłych, zbędnego patosu tylko krótkie, proste hasło, które uważam że kieruje myśli każdego słuchacza, do tych dwóch brodatych i długowłosych. Wszak pamięć jest najważniejsza.

Na pierwszym bisie wyszedł Jurek i większość zaprawionych w bojach Dżemowiczów spodziewała się pewnie popisu. A tu nie! Jurek ni stąd ni zowąd „puścił” Pawia, a konkretnie finalny motyw, który wywołał resztę kapeli do tegoż utworu. Co prawda, zanim wszyscy się zeszli i byli gotowi, doszło do małej wymiany między Jasiem na hammondzie i Jurkiem. Zdecydowanie Jasiu Borzucki miał dzisiaj doskonały dzień, a na pewno ja byłem głodny jego muzycznej solowej obecności. No i solo gitarowe we właściwym „Pawiu”. Nie przesadzę jeśli powiem, że dla mnie było słychać duże inspiracje Wesem Montgomerym w grze Adama O. No i podane na sposób śląski, bluesowy- mistrzostwo. Jednym słowem – fantastyczne solo jak i prowadzenie gitary przez cały utwór.
„Partyzant” akustycznie zawsze mi się podobał. Na pewno przez intro klawiszowe Janusza (choć tym zachwycam się także i na elektrycznych koncertach) i na pewno to ta inna gitara Jurka we wstępie utworu. W inny sposób niż znana elektryczna wersja. Również fantastyczny i kapitalny pomysł, który odświeża ten Dżemowy szlagier XXI wieku. No i nie mogę pominąć Zbyszka, który płynnie wymienił pałki na malety i pokreślił nastrój wstępu do utworu.
W „Cegle” już publiczność śpiewała głośno i wtórowała Maćkowi. Fajne było przekomarzanie się Jasia, który naśladował Jurkową charakterystyczną gitarę ze wstępu. No i te solówki muzyków, i te drugie pod koniec utworu, i śpiew publiki – panowie mają przepis na stworzenie dobrego klimatu w finale koncertu.

Na drugi bis, znów wyszedł Jurek i zaprezentował swój talent wprowadzając do „Autsajdera”. Publika na stojąco, gardła rozgrzane do czerwoności, muzycy na fali. Przed ostatnim utworem pojawiły się życzenia świąteczne Maćka. Swoją drogą, Maciek uzmysłowił mi jak ten czas szybko leci – ostatnio też na koncercie wysłuchałem życzeń świątecznych, tyle że było to w grudniu.
I grande finale czyli „Whisky”. Tu, działo się to co na większości koncertów, na których byłem i na których na koniec grana była „Whisky” Szał ludzi, tłum kamerzystów amatorów, przedstawienie muzyków i popis solowy Adama i Jurka. Swoją drogą, odnotować trzeba taniec Jurka i Jasia już po koncercie, gdy puszczona została inna muzyka oznajmiająca o końcu uczty, a muzycy się żegnali.


Podsumowując, mógłbym przepisać to, co słownik podaje jako synonimy „cudownie”, „wspaniale”, „wybornie”, „fantastycznie”, „rewelacja”, „majstersztyk” – ale nie miałoby to sensu, a ja i tak zaś się rozpisałem. Ech jak tu wytrzymać do następnego koncertu...
Dzięki wielkie Panowie!
"Żyje się po to, żeby grać- gra się po to, żeby żyć"
Awatar użytkownika
hiril
Posty: 82
Rejestracja: pn sty 06, 2014 12:59 pm
Lokalizacja: Kraków

Re: Kraków - Akustycznie 30.03.2017r.

Postautor: hiril » pt mar 31, 2017 6:21 am

Trudno powiedzieć coś więcej skoro wszystko zostało już napisane.
W ostatnim czasie miałam nieco dłuższą przerwę od Dżemowych koncertów, dlatego na ten czekałam z utęsknieniem. Bardzo się cieszę, że we wnętrzu Filharmonii Krakowskiej zabrzmiały akustyczne wersje utworów (nie przepadam za sytuacjami, gdy w tego typu miejscach zespoły organizują zwyczajne koncerty elektryczne). Utwory w tej wersji zabrzmiały pięknie i niecodziennie, wiele z nich dla mnie zupełnie inaczej... Mocniej wybrzmiewała wersja tekstowa, która przecież zawsze dla całego składu była bardzo ważna.
Janusz faktycznie błyszczał tego dnia. Podobnie jak Jurek, który jak nikt inny potrafi nas całkowicie oczarować. W ogóle mam wrażenie, że cały zespół był tego dnia w doskonałej formie i dobrych humorach.
Prywatne podziękowania za "List do M.", na który czekam w czasie każdej z dżemowych sztuk. Zabrzmiał przepięknie!
Do zobaczenia na kolejnych koncertach! :)
"Dlaczego chowacie pod klosz
wartości, wartości tego świata?"
Awatar użytkownika
ArekJ
Posty: 1060
Rejestracja: wt sty 11, 2011 11:24 pm
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Re: Kraków - Akustycznie 30.03.2017r.

Postautor: ArekJ » ndz kwie 16, 2017 7:00 pm

hiril pisze:Prywatne podziękowania za "List do M.", na który czekam w czasie każdej z dżemowych sztuk. Zabrzmiał przepięknie!

:lol: :lol: :lol:
Zdecydowanie powinien się częściej ten utwór pojawiać! :)
"Dlaczego chowacie pod klosz
wartości, wartości tego świata..."
Awatar użytkownika
hiril
Posty: 82
Rejestracja: pn sty 06, 2014 12:59 pm
Lokalizacja: Kraków

Re: Kraków - Akustycznie 30.03.2017r.

Postautor: hiril » ndz kwie 16, 2017 7:27 pm

Zgadzam się! ;) Dla mnie mógłby się pojawiać na każdym koncercie :)
"Dlaczego chowacie pod klosz
wartości, wartości tego świata?"
adam
Posty: 1
Rejestracja: czw kwie 20, 2017 2:32 pm

Re: Kraków - Akustycznie 30.03.2017r.

Postautor: adam » czw kwie 20, 2017 2:36 pm

Hej. Czy można gdzieś znaleźć relację z tego koncertu w formie materiału wideo?
Awatar użytkownika
ArekJ
Posty: 1060
Rejestracja: wt sty 11, 2011 11:24 pm
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Re: Kraków - Akustycznie 30.03.2017r.

Postautor: ArekJ » pt kwie 21, 2017 1:04 am

adam pisze:Hej. Czy można gdzieś znaleźć relację z tego koncertu w formie materiału wideo?

na YT są jakieś pojedyncze utwory
"Dlaczego chowacie pod klosz
wartości, wartości tego świata..."
Awatar użytkownika
alek_1
Posty: 4
Rejestracja: sob maja 20, 2017 10:49 am
Lokalizacja: Wadowice
Kontaktowanie:

Re: Kraków - Akustycznie 30.03.2017r.

Postautor: alek_1 » sob maja 20, 2017 10:56 am

Znalazłem tutaj

https://www.youtube.com/watch?v=9jA1wngZHtY

to są tylko fragmenty, ale sam koncert był niesamowity. Poszedłem na ten koncert dla towarzystwa ale muszę przyznać, że był na prawdę niesamowity. Właśnie od tego koncertu "mam fazę" na dżem :)
Żyć też jakoś trzeba
marek_4
Posty: 2
Rejestracja: czw wrz 20, 2018 8:45 pm
Lokalizacja: Prudnik
Kontaktowanie:

Re: Kraków - Akustycznie 30.03.2017r.

Postautor: marek_4 » czw lut 07, 2019 7:27 pm

Dzięki za link do filmu.

Wróć do „Koncerty”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości