OFC "Skazani na Rolusa"

Od tego miejsca zaczynamy przygodę z forum :)

Moderatorzy: Piotrek, Radek

boston

Re: OFC "Skazani na Rolusa"

Postautor: boston » śr wrz 30, 2009 1:37 am

Jako że jestem nieco wykończona zamawiam 2 opakowania "Zemsty Nietoperzy Forte" (może być z +).
Rozliczyć się mogę w barterze z okazji 40-lecia Dżemu :oops:
Agnieszka*
Posty: 302
Rejestracja: pt mar 04, 2005 9:12 am
Lokalizacja: adres nr 11

Re: OFC "Skazani na Rolusa"

Postautor: Agnieszka* » śr wrz 30, 2009 8:24 am

Rolus pisze:Spacer z Agnieszką – 1000 złotych (sł. jeden patyk)


Moze byc :lol: :lol:


Rolus pisze:Dla idiotów:
Bilet na płytę – 1 życie*
*nie przyjmuję zasranego



Nie oplaci sie brac byle czego :-)
...mam rece w kieszeniach... /S.W./
Gość

Re: OFC "Skazani na Rolusa"

Postautor: Gość » ndz paź 25, 2009 1:04 pm

Rolus, kolezanka pyta czy przypadkiem żony nie szukasz :wink: ?
Gość

Re: OFC "Skazani na Rolusa"

Postautor: Gość » ndz paź 25, 2009 2:53 pm

Rolus pisze:Spacer z Agnieszką – 1000 złotych (sł. jeden patyk)
Agnieszka* pisze:Moze byc :lol: :lol:
...jak dla mnie, to za mało :P
ja tam się cenie :P :)

acerrock pisze:Rolus, kolezanka pyta czy przypadkiem żony nie szukasz :wink: ?
jeszcze by tego brakowało, 'biuro' matrymonialne na forum :P :)
Awatar użytkownika
Rolus
Posty: 605
Rejestracja: sob wrz 18, 2004 1:17 pm
Lokalizacja: Opatów

Re: OFC "Skazani na Rolusa"

Postautor: Rolus » wt lis 17, 2009 8:57 pm

acerrock pisze:Rolus, kolezanka pyta czy przypadkiem żony nie szukasz :wink: ?

Nie, ale jeśli koleżanka się ceni, to lepiej byłoby, gdyby wyszła za ten przypadek.
Awatar użytkownika
Rolus
Posty: 605
Rejestracja: sob wrz 18, 2004 1:17 pm
Lokalizacja: Opatów

Re: OFC "Skazani na Rolusa"

Postautor: Rolus » wt lut 09, 2010 8:00 pm

STATUT STOWARZYSZENIA
PRZYJACIÓŁ NIEPOTRZEBNYCH ZWIERZĄT
"WYJOZA GŁUKOZA"


Prolog:

Wiedziony blaskiem srebrników i zapachem towarzyskiego napalmu, dałem skusić się diabłu za pierwszym razem. Za inspiracją władz tutejszego kółka różańcowego, podjąłem decyzję o oficjalnym zarejestrowaniu mojej organizacji. „Wyjoza Głukoza” przygarnia niepełnosprawne zwierzęta bez perspektyw. Choć wprawdzie liczy dopiero pół roku i tyleż członków to, mając na uwadze liczne obowiązki obu stron, zaoszczędziłem sobie i diabłu wielu lat oczekiwań.

Rozdział I: Gejoza powstania

By odpocząć od miejskiego zgiełku, pewnego letniego razu pojechałem na zielone tereny celem zaczerpnięcia świeżego powietrza. Niestety, w momencie zaczerpywania, do przegrody nosowej wleciał mi owad rasy mucha. Od razu sprawił, że poczułem się jak przedział dla palących w przedwojennej kolei. Nurkował coraz głębiej, musiałem działać nerwowo i pośpiesznie. Próbując wydostać zwierzę palcem wskazującym, skierowałem się do najbliższego ośrodka medycznego w miejskim zgiełku. Po dotarciu na miejsce i opuszczeniu auta, nieumyślnie docisnąłem psie odchody do chodnika. Za chwilę mocno poirytowany, ślizgając stopą po okolicznym terenie zielonym, skierowałem się w stronę niewielkiego budynku z czarnym dachem.

W środku lata przywitał mnie chłód pustych wnętrz. Wszyscy pacjenci wylecieli do ciepłych krajów, by jesienią wrócić z malarią . Przynajmniej tak podpowiadał widok znudzonej recepcjonistki i szereg sterylnych czerwonych półkrzeseł, z których zajęte było tylko jedno. Siedział na nim młody mężczyzna w ciemnych okularach, a obok leżał wąchający mu stopę owczarek niemiecki. Przyglądałem się im chwilę z bólem w nosie, po czym nerwowo i pośpiesznie dodałem do siebie fakty.
- Przepraszam, to pana pies zrobił kupę na chodniku?
Spojrzał na mnie tylko podejrzany. Obojętny młodzieniec jedynie spytał mnie czy słucha.
- Słucham?
Wypuściłem powietrze ze zdrowego nozdrza i docisnąłem tego dnia po raz drugi.
- Pytam czy pana pies walnął klocka pod przychodnią.
- Nie wiem. - wzruszył ramionami.
- Jak to pan nie wie? Nie widział pan?
- Jestem niewidomy.
- Aha.
Do sytuacji wkradł się jakiś straszny fatalizm. Czworonożne bydle patrzyło się na mnie tak, jakby życzyło mi tego samego. Wtedy ja też nie pozostałem dłużny i oczami próbowałem wywołać u Szarika wczesne stadium nosówki. W końcu tylko to nam pozostało. Obaj wiedzieliśmy, że do żadnej konfrontacji nie dojdzie, bo jedna ze stron szczeka zamiast mówić, a dłubanie w nosie zastępuje pielęgnowaniem genitaliów.

W umyśle zapaliło mi się „a propos” a propos własnych problemów z oddychaniem. Opuściłem obu i podszedłem do wysokiego biurka recepcjonistki. Siedziała przy komputerze odwrócona tyłem, przeglądając profile na portalu randkowym. Przywitałem się tradycyjnie.
- Dzień dobry. - odburknęła i zanurzona w lepszym świecie, czytała o marzeniach brzydkiego blondyna.
- Szuka pani przygód? - spytałem, próbując dla uspokojenia odnaleźć jakieś jej cechy pozytywne. Do głowy przyszło mi tylko to, że widzi.
- Słucham? - obróciła się na krześle.
A wygląda jak ślepy owczarek niemiecki. Oparłem się o biurko i pokręciłem nosem.
- Ja na przykład szukam pomocy.
- Jest pan zainteresowany?
- Nie.
- W takim razie musi się pan zarejestrować teraz.-powiedziała przez nos i wyjęła niewielką białą kartę. Żmudnym tempem zacząłem dyktować jej moje osiągnięcia. Mam imię, nazwisko, adres, pesel i datę urodzenia.
- Piękny wiek. - uśmiechnęła się jakby blondyn z tyłu zaczął całować jej plecy.
- Aha, piękny wiek. Zajmie się ktoś tym robactwem?!-poczułem że mucha zaczyna badać mi oskrzela.
- Zaraz ktoś panu pomoże!
Kiedy odłożyła moją teczkę na stertę innych, pomyślałem że może to w jednej z nich łatwiej znalazły męża. Przystojny gruźlik pozna ślepego psa. Nie, to chyba ta rosnąca gorączka.
Przebiegłem rozpaczliwie oczami po korytarzu. Pies życzył mi śmierci, a jego pan przypominał głaz z paleolitu. Nagle wybawienie. Z korytarza przypłynął donośny głos z jakiegoś pojemnego brzucha. To musi być lekarz.
Miałem rację. Za chwilę ukazał się ten, który uratuje moje życie. Przypominał piramidę Cheopsa.
- No, co my tu mamy? Co za odrobaczanie?-rozejrzał się po faraońsku. Ja, wierny sługa, podbiegłem do niego.
- Moje panie doktorze, mam muchę w nosie. - rozszerzyłem zainfekowane nozdrze umożliwiając mu wgląd.
- I mam ją wyleczyć? - ciężko uniósł obfite brwi.
- Jakie wyleczyć?Wyjąć i zneutralizować.
- Wyjąć? Przepraszam, ja mogę co najwyżej przynieść lep z gabinetu. To przychodnia weterynarii, a nie faceci w czerni.
- O.
Temperatura w jednej sekundzie skoczyła mi o dwa stopnie. Pulsowanie, napływ gorąca, może chociaż ten cholerny owad się stopi.
- Więc kto do odrobaczania?
- Weterynarii?-spytałem.
Wtem z podłogi podniósł się owczarek-przewodnik i radośnie podreptał w naszą stronę. Podszedł do mnie i zaczął pieczołowicie węszyć. Skrzywiłem się jeszcze bardziej niż do tej pory.
- Dlaczego tak wącha? Weterynarii?
- Może pachnie pan czymś, co go ciekawi.
- Weterynaria tu jest tylko? - bezskutecznie próbowałem odepchnąć nacierającego psa.
- A nie widział pan napisu?
- Wycierałem buta, nie zwróciłem uwagi.- dyszący owczarek wpadał w coraz głębszy amok.
- Wycierał pan buta?
- Bo ten pies – wyjaśniałem powoli – narobił na chodnik.
- I wytarł pan o to buta?
- Nie. Docisnąłem to butem. A potem wytarłem go o trawnik. - kundel próbował językiem polizać podeszwę. - Odejdź!
- Przepraszam, i wtedy do nosa wleciała panu mucha?- lekarz weterynarii zrobił się siny na twarzy.
- Nie, mucha wleciała wcześniej. - złapałem natrętnego psa za kark. Szarpał się i warczał zaniepokojony.
- Bardzo przepraszam... Najpierw wleciała panu do nosa mucha. Potem przyjechał pan z nią do przychodni dla zwierząt. W międzyczasie pan coś jeszcze dociskał butem i tego buta wycierał. A teraz czekał z muchą w nosie aż zajmie się nią weterynarz? - jego oczy zdawały się błagać o odpowiedź przeczącą.
Jednak żadnej odpowiedzi się nie doczekał, bo w tym samym momencie ugryzł mnie w rękę duży owczarek niemiecki. Ból wypromieniował na całe ciało, a ja krzyknąłem ze wszystkich sił. Wtedy z ust wystrzeliła mi znajoma mucha. Wreszcie się udało, ale to było nieważne. Zbyt mocno cierpiałem żeby cieszyć się z pożegnania. Łzy same ciekły mi po policzkach, a krew obficie broczyła z dłoni. Zacisnąwszy zęby, spojrzałem na lekarza. Przybrał kolor swojego fartucha i milczał przez dłuższą chwilę.
- Opatrzę pana.

Rozdział II: Postanowienia ogólne

§ 1
Stowarzyszenie Przyjaciół Niepotrzebnych Zwierząt „Wyjoza Głukoza”, zwane dalej niesamowitą mordownią, jest organizacją w miarę możliwości charytatywną, zrzeszającą miłośników zwierząt i dobrego jedzenia.

§ 2
Terenem działania stowarzyszenia jest Rzeczpospolita Polska, a siedzibą żelazny piec węglowy.

§ 3
„Wyjoza Głukoza” przyjmuje pod opiekę zwierzęta nieudolne, niemądre za stare, za głośne i zasmażane. A także:

- świnie z wyprostowanymi ogonami,
- krety ryjące pod innymi kolegami,
- złote rybki po trzech życzeniach,
- konie wycieczkowe z urwanymi kopytami,
- krowy, które małą ryczą i dają jeszcze mniej mleka, bo są martwe,
- papugi z żółtaczką,
- cicho oddychające pekińczyki,
- boksery z długimi ogonami,
- jamniki ze świeżym oddechem,
- koty z ośmioma życiami,
- norki bez futra,
- futro z norek,
- zwierzęta połknięte przez niedźwiedzie,
- niedźwiedzie pożerające inne zwierzęta,
- młode zwierzaki z ŚCW (Śmiertelna Choroba Wzrostu, częsta przypadłość, która niewykryta wcześnie, może prowadzić do powiększania się zwierzęcia i jego potrzeb, przy jednoczesnym obniżaniu jakości wyglądu zewnętrznego),
- małych podopiecznych wielkich piosenkarek,
- bardzo brzydkie dzieci do lat 5 (częsty płacz to nie potrzeba uwagi, ale wolności),
- Tom'a,
- Jerry'ego.

Rozdział III: Cele stowarzyszenia

§ 4
Celem stowarzyszenia jest:
- kolekcjonerstwo,
- zdobycie zapasów na liczne katolickie święta,
- zapewnienie czystości terenom zielonym zgiełku miejskiego,
- zmniejszenie liczby zachorowań,
- lepsze samopoczucie właścicieli zwierząt niepotrzebnych.

Rozdział IV: Członkowie, ich obowiązki i obowiązki

§ 5
Członkiem stowarzyszenia może zostać każda żywa komórka ze stałym źródłem dochodu. Na członkostwo nie ma wpływu bycie karanym lub nie, czy skazanym na bluesa albo normalnym. W przypadku śmierci członka, pieniądze pobierane będą od oddychających członków rodziny.

Rozdział V: Władze stowarzyszenia

§ 6
Władze stowarzyszenia wybierane są przez osoby zarządzające stowarzyszeniem. Są nimi:
- arcyksiążę (ma prawo do wyboru samego siebie),
- pierwszy sekretarz (ma prawo poprzeć tę decyzję)
- towarzystwo wzajemnej adoracji (cotygodniowe walne zebrania na temat niczego),
- woźny kotłowny. (obsługa pieca węglowego).

Rozdział VI: Postanowienia końcowe

§ 7
Statut stowarzyszenia może podlegać dyskusji w towarzystwie wzajemnej adoracji, ale zmienić go może tylko arcyksiążę. Za zgodą diabła.

Hades, dn. 9 lutego 2010 roku.

Epilog:

Kachadżemówa:
Miałam ślicznego szczeniaczka i byłam z niego niezwykle zadowolona. Niestety, później ze zwierzakiem zaczęło dziać się coś niedobrego-powiększał się coraz bardziej i przestawał być ładny. Miarka ostatecznie się przebrała, kiedy przyszedł do mnie chłopak i spytał czemu mam takiego brzydkiego psa. Zrobiło mi się wtedy naprawdę przykro. Byłam w dołku kompletnie nie wiedząc co w takiej sytuacji zrobić. Na szczęście w internecie przeczytałam o „Wyjozie Głukozie”. Cieszę się, że istnieją takie stowarzyszenia.

Ratajczak Ryszard:
Przede wszystkim przyjazna, rodzinna atmosfera i fachowa pomoc. Pamiętam jak nie mogłem zmieścić do pieca mojego koguta, więc poprosiłem o pomoc woźnego kotłownego.We dwójkę poszła łatwo i szybko.

Tom:
Miskę przekazuję w spadku mojemu wieloletniemu przyjacielowi, Jerry'emu.
boston

Re: OFC "Skazani na Rolusa"

Postautor: boston » śr lut 10, 2010 10:19 am

No tak. Znowu zamiast zająć się czymś pożytecznym typu: praca, sprzątanie, zaopatrzenie domu itp wciągnęło mnie do lektury produktu szarych komórek Rolusa :D
W związku z tym mam jedno pytanko: wiem, że to już bliżej niż dalej ale czy Ty, Rolusie, postanowiłeś pomóc mi jeszcze szybciej zejść z tego świata? Wprawdzie umrzeć ze śmiechu nie jest najgorzej ale wolałabym mimo wszystko jeszcze trochę odwlec tę nieuchronną chwilę.
Awatar użytkownika
Beacia
Posty: 133
Rejestracja: śr lip 11, 2007 6:56 pm
Lokalizacja: Gdynia

Re: OFC "Skazani na Rolusa"

Postautor: Beacia » śr lut 10, 2010 5:30 pm

:D :D :D Rolus , posikac sie mozna :lol: :lol: :lol:
Awatar użytkownika
mala_aleja_roz
Posty: 356
Rejestracja: śr sie 19, 2009 2:10 pm
Lokalizacja: Bukowno

Re: OFC "Skazani na Rolusa"

Postautor: mala_aleja_roz » śr lut 10, 2010 6:24 pm

Ty jesteś niesamowity! :lol: :lol: :lol:
Awatar użytkownika
alembik
Posty: 239
Rejestracja: wt lut 19, 2008 9:55 pm
Lokalizacja: Tarczyn

Re: OFC "Skazani na Rolusa"

Postautor: alembik » śr lut 10, 2010 10:04 pm

Gdyby w czasach szkolnych kazali mi czytać Rolusa a nie Prusa, moje życie potoczyłoby się chyba nieco inaczej.
A swoją drogą mam nadzieję, że kiedyś dane mi będzie (i innym forumowiczom również) poznać Cię osobiście.
pozdrawiam
Awatar użytkownika
peepshow
Posty: 107
Rejestracja: ndz gru 30, 2007 1:04 pm
Lokalizacja: Olsztyn

Re: OFC "Skazani na Rolusa"

Postautor: peepshow » śr lut 10, 2010 10:27 pm

jak się zabierałam do czytania to myślałam, że znowu się uśmieję albo przynajmniej uśmiechnę. i rzeczywiście, uśmiechnęłam się, ale to:

Rolus pisze:„Wyjoza Głukoza” przyjmuje pod opiekę zwierzęta nieudolne, niemądre za stare, za głośne i zasmażane. A także:- świnie z wyprostowanymi ogonami,- krety ryjące pod innymi kolegami,- złote rybki po trzech życzeniach,- konie wycieczkowe z urwanymi kopytami,- krowy, które małą ryczą i dają jeszcze mniej mleka, bo są martwe,- papugi z żółtaczką, - cicho oddychające pekińczyki,- boksery z długimi ogonami, - jamniki ze świeżym oddechem,- koty z ośmioma życiami,- norki bez futra,- futro z norek,- zwierzęta połknięte przez niedźwiedzie,- niedźwiedzie pożerające inne zwierzęta,- młode zwierzaki z ŚCW (Śmiertelna Choroba Wzrostu, częsta przypadłość, która niewykryta wcześnie, może prowadzić do powiększania się zwierzęcia i jego potrzeb, przy jednoczesnym obniżaniu jakości wyglądu zewnętrznego),- małych podopiecznych wielkich piosenkarek,- bardzo brzydkie dzieci do lat 5 (częsty płacz to nie potrzeba uwagi, ale wolności),- Tom'a,- Jerry'ego.


i już na pewno to:

Rolus pisze:Tom:Miskę przekazuję w spadku mojemu wieloletniemu przyjacielowi, Jerry'emu.


wywołało u mnie dwa zupełnie skrajne uczucia.

ale za to komentarze mnie rozbawiły.

alembik pisze:Gdyby w czasach szkolnych kazali mi czytać Rolusa a nie Prusa, moje życie potoczyłoby się chyba nieco inaczej.A swoją drogą mam nadzieję, że kiedyś dane mi będzie (i innym forumowiczom również) poznać Cię osobiście.pozdrawiam
- chociaż ten jest w sumie smutny.

pozdrawiam. ;x
~. "ze słabości drwię, bo zamiast niej - warto kpić, kopać, kląć i wyć."
Awatar użytkownika
Rolus
Posty: 605
Rejestracja: sob wrz 18, 2004 1:17 pm
Lokalizacja: Opatów

Całkiem nowa jama na japę

Postautor: Rolus » ndz lis 28, 2010 9:56 pm

W połowie wiosny, 2 kwietnia 2005 roku, o godzinie 21.37, przyrządzałem sobie kanapki z serem i keczupem. W czasie krojenia ostatniej kromki chleba, stała się rzecz, którą pamiętać będę do końca moich dni. Postanowiłem, że założę debiutanckiego bloga, o moim ulubionym zespole Dżem. Skopiowawszy życiorysy, pobrałem kilka obrazków spoconego Riedla z oficjalnej strony kapeli i przyczajony zacząłem oczekiwać pierwszego kontraktu.

Z zegarkiem w reku minęło pięć lat. Tego szarego kwietniowego poranka kontrakt nie nadleciał, ale z nieba spadł mi kolejny pomysł na biznes, skoro po poprzednim nie było co zbierać.

Minęły kolejne miesiące i mam przyjemność przedstawić wam moją nową kryjówkę, jamę, która zapewni mi schronienie i z której mógł będę zionąć chińskim czosnkiem i podpałką do rożna. Oto całkiem nowy, ociekający obrzydliwą farbą, żerujący na niewinnych:

BLOG WWW.SKAZANINAROLUSA.BLOGSPOT.COM


Dołączam tym samym do zacnego tria Meduzy, Hydry oraz Syzyfa. Wszyscy śmierdzimy krawężnikiem po pielgrzymce, ale za to heraklejsko ciężko nas dobić. Notorycznie i złośliwie odrastają nam łby, co rusz wydające na świat nowozgniłe robactwo, które można wtoczyć pod górę, formując jedynie ciepły pulpet dla Szewczyka Dratewki.
Awatar użytkownika
kikan
Posty: 787
Rejestracja: śr sty 18, 2006 8:52 pm
Lokalizacja: Przedecz

Re: OFC "Skazani na Rolusa"

Postautor: kikan » pn lis 29, 2010 1:29 pm

Rolus pisze:W połowie wiosny, 2 kwietnia 2005 roku, o godzinie 21.37, przyrządzałem sobie kanapki z serem i keczupem


To akurat mało śmieszne.
"Nothingman... Isn't it something...?"
Awatar użytkownika
Rolus
Posty: 605
Rejestracja: sob wrz 18, 2004 1:17 pm
Lokalizacja: Opatów

Re: OFC "Skazani na Rolusa"

Postautor: Rolus » śr gru 01, 2010 11:55 am

kikan pisze:...mało śmieszne.

Ale prawdziwe. A prawdą właśnie, po Platonie i Herkulesie Poirot, zajmuję się dziś na blogu SNR. Mając nadzieję na czekoladową figurkę bożonarodzeniowej biedoty*, natrafiłem na pozłacany kokos patrycjuszy, spędzających wigilię na Malediwach. Ciężki to orzech do zgryzienia, ale mimo tego próbuję odpowiedzieć na pytanie następujące : kim jest i jaki jest fan Dżemu? Zapraszam!

*Wielu ludzi uważa się za ofiary oszustwa, bo kupili w hipermarkecie brązowego mikołaja, który jest pusty w środku. Pytam więc - jakbyś zażarł pełnego? Jakbyś toto zmieścił? Depresja, cukrzyca, Grzegorz Turnau? Resztki pokryte naftaliną wylądowałyby w garażu obok narzędzi, a Ty nie kupiłbyś nowego na kolejne święta.
Awatar użytkownika
peepshow
Posty: 107
Rejestracja: ndz gru 30, 2007 1:04 pm
Lokalizacja: Olsztyn

Re: OFC "Skazani na Rolusa"

Postautor: peepshow » pt gru 03, 2010 5:53 pm

ale żeś walnął z kopyta. <ślini się>

Rolus, uwielbiam Cię!
~. "ze słabości drwię, bo zamiast niej - warto kpić, kopać, kląć i wyć."

Wróć do „Przedstaw się”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość