[2019.03.30] 40 URODZINY - Katowice, Spodek

Dyskusje na temat przyszłych i minionych sztuk Dżemu

Moderatorzy: Piotrek, Radek

gracjanek
Posty: 78
Rejestracja: śr wrz 27, 2006 11:16 pm
Lokalizacja: nysa

Re: [2019.03.30] 40 URODZINY - Katowice, Spodek

Postautor: gracjanek » pt mar 08, 2019 10:16 pm

Czy dowiemy sie jacy zacni goście wystąpią? i czy będa odslony akustyczne i synfoniczna? co taka cisza w tym temacie juz prawie połowa marcapozdr.
Awatar użytkownika
ArekJ
Posty: 1060
Rejestracja: wt sty 11, 2011 11:24 pm
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Re: [2019.03.30] 40 URODZINY - Katowice, Spodek

Postautor: ArekJ » ndz mar 10, 2019 12:48 pm

[...]9. Abym mógł przed siebie iść[...]

Po wczorajszym koncercie w Radomiu i przedwczorajszym w Kielcach mam wrażenie, że ten utwór się w Spodku pojawi :twisted:
"Dlaczego chowacie pod klosz
wartości, wartości tego świata..."
Awatar użytkownika
Kwinto2
Posty: 569
Rejestracja: pn wrz 12, 2005 7:00 pm
Lokalizacja: Katowice

Re: [2019.03.30] 40 URODZINY - Katowice, Spodek

Postautor: Kwinto2 » śr mar 13, 2019 12:42 pm

Dowiesz się pewnie Ale na koncercie :-))
GreenHorn
Posty: 109
Rejestracja: wt cze 14, 2011 10:12 am

Re: [2019.03.30] 40 URODZINY - Katowice, Spodek

Postautor: GreenHorn » pt mar 15, 2019 4:13 pm

Myślę, że dobrze się dzieje, że zespół trzyma nas w napięciu. To są pierwiastki pojęcia pt. "Niespodzianka". Już za bagatela 2 tygodnie przekonamy się, czym nas zaskoczy Zespół Dżem.
"(...) skąd mamy wiedzieć, że nie jesteśmy bohaterami dzieła jakiegoś pisarza, przelotną myślą kogoś nudzącego się w autobusie albo źdźbłem w oku Boga, źdźbłem, od którego w tym oku pojawiły się łzy?" Stephen King
Awatar użytkownika
ArekJ
Posty: 1060
Rejestracja: wt sty 11, 2011 11:24 pm
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Re: [2019.03.30] 40 URODZINY - Katowice, Spodek

Postautor: ArekJ » sob mar 23, 2019 9:45 pm

Zostało 7 dni, a nowych informacji jak nie było tak nie ma.
Pozostaje się tylko domyślać, że np. jednym z gości będzie pARTyzant - w piątek gra w Będzinie, więc w sobotę do Spodka daleko nie ma ;)
"Dlaczego chowacie pod klosz
wartości, wartości tego świata..."
SEBOL
Posty: 1
Rejestracja: śr mar 27, 2019 6:56 am

Re: [2019.03.30] 40 URODZINY - Katowice, Spodek

Postautor: SEBOL » śr mar 27, 2019 7:00 am

witam
mam pytanie czy na koncert dżem w katowicach wpuszczą mnie z powerbankiem bo mam telefon który szybko schodzi bateria a bym chciał jakieś fotki zrobić czy coś bo ja aż z warszawy przyjezdzam lepiej wiedzieć wcześniej
edi1007
Posty: 86
Rejestracja: czw lip 30, 2009 8:56 pm
Lokalizacja: Osie

Re: [2019.03.30] 40 URODZINY - Katowice, Spodek

Postautor: edi1007 » pt mar 29, 2019 6:59 pm

aaaaa. . . .gdyby tak Jerzy Piotrowski. . . ? i. . . "Czarny chleb" i. . . solóweczka? :)
aaaaa. . . . gdyby tak "Obłuda" . . . .
aaaaa. . . . gdyby tak "Klosz" z saksofonem, chociażby Alka Koreckiego? . . .
aaaaa. . . . gdyby tak "NUMERO UNO" . . . chociaż coś :)

eh! Możemy gdybać :)

Do jutra!!! :) Ruszam PKP - em z Bydgoszczy :)
bercik69
Posty: 258
Rejestracja: pn mar 19, 2007 12:18 pm
Lokalizacja: Grudziądz

Re: [2019.03.30] 40 URODZINY - Katowice, Spodek

Postautor: bercik69 » sob mar 30, 2019 10:43 pm

Poproszę o setlistę...
murek17
Posty: 42
Rejestracja: czw sty 31, 2013 11:39 pm

Re: [2019.03.30] 40 URODZINY - Katowice, Spodek

Postautor: murek17 » ndz mar 31, 2019 12:36 am

Ja tylko powiem tyle - widziałem Dżem z Piotrowskim, mogę umierać. :D
Smuci mnie tylko że mając Przybylowicza i Bastka nie pokusili się o Klosz :cry: Była taka nadzieja w głębi gdzieś.
Awatar użytkownika
uboot
Posty: 19
Rejestracja: pt maja 31, 2013 7:39 pm
Lokalizacja: Goleniów

Re: [2019.03.30] 40 URODZINY - Katowice, Spodek

Postautor: uboot » ndz mar 31, 2019 7:08 am

Arek stałem tuż za Tobą i dopiero teraz Cię skojarzyłem :D Jeśli chodzi o koncert w końcu dla mnie w takiej normalnej wersji w jakiej chciałem i zagrali większość utworów na które czekałem :) co do gości zaskoczony byłem Andrzejem Urnym i fajnie to zabrzmiało z nim :) Bastek świetne wykonanie Koszmarnej nocy, ale jak wyszedł Jacek Dewodzki to miałem do końca nadzieję na Chce ci coś powiedzieć- no ale może kiedy indziej doczekamy się tej piosenki :) dla mnie najważniejsza perełka podczas koncertu to zdecydowanie Ballada o dziwnym malarzu i zdjęcia Ryśka w tle :) pomimo wielu standardów warto bylo pojechać na ten koncert żeby się wspólnie z Wami pobawić nawet pomimo tego że ochrona zabrała koledze obok flagę ale Marka siostra załatwiła jakoś że oddali ją z powrotem :D pozdrowienia dla Was wszystkich
Awatar użytkownika
Adi
Posty: 2408
Rejestracja: czw sty 13, 2005 12:53 am
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Kontaktowanie:

Re: [2019.03.30] 40 URODZINY - Katowice, Spodek

Postautor: Adi » pn kwie 01, 2019 12:18 am

Dwa wydarzenia i trzy wspólne słowa: Dżem – Urodziny – Spodek.
W 2009r Dżem zagrał w Spodku sztukę wybitą przez W największe z możliwych. Dziś (a właściwie wczoraj), dziesięć lat później wróciłem do Spodka pamiętając tamten genialny występ. Z jednej strony naturalnym wydaje się oczekiwać powtórki z rozrywki, a z drugiej trzeba jednak pamiętać, że 10 lat to kawał czasu. Czy w takim razie można od zespołu starszego o 10 lat wymagać tyle samo, a może nawet więcej niż te 10 lat wcześniej? Szczególnie kiedy mówimy o urodzinach 40tych, a nie 20tych? Realnie patrząc, chyba nie.
Kiedy zabrzmiały pierwsze dźwięki koncertu, nie wymagałem niczego. Chłopaki mają 40lat dam im to uczcić tak jak chcą. Nie będę stawiał żądań, nie będę niczego oczekiwał. Zobaczę co przygotowali, a po koncercie gdzieś tam to sobie w głowie poukładam.
Patrząc z perspektywy set listy nie zaskoczyli. Nie pojawił się żaden nowy utwór, nie pojawiła się żadna mocno przykurzona perełka, ale z rękawa wysypały się cztery asy i jeden joker.

AS Giercuszkiewicz to najsłabszy kolorem as w dżemowej talii kart (o, nie było Diabelskiego żartu BTW). Jako jedyny nie usiadł za zestawem, a dostał do dyspozycji jedynie tamburyn. Znając jednak historię choroby przypuszczam, że to nie złośliwość zespołu a zwykła niedyspozycja Michała.

AS Przybyłowicz pokazał że stary jazz nie rdzewieje ;)

AS Kapłon, przypomniał anegdotę z nieudanym wjazdem TSA na 10 urodziny zespołu

AS Piotrowski, w duecie z Adamem O sprawił że Spodek prawie odleciał

Pomysł by zaprosić byłych perkusistów genialny. Choć ich obecność rozbudziła trochę mój apetyt i gdzieś mam pewien niedosyt. Kiedy bębny przejął Przybyłowicz liczyłem po cichu na Klosz. Kapłon, Najemnik II. Piotrowski, Czarny chleb. Niestety :(

Pojawiła się jeszcze pewna nieścisłość historyczna. Może czepiam się na siłę, ale Jan Chojnacki mówi o chronologii w chwili kiedy na scenę za Przybyłowicza wchodzi Kapłon i wchodzi po to by zagrać… Naiwne pytania. Tak wiem, że potem Piotrowski grał Harleya, ale to ten sam zarzut: nieścisłość historyczna ;)

Jak wspomniałem, koncert miał asy i jokera. O asach już było, o jokerze za chwilę, a teraz największe plusy koncertu:
- GENIALNE nagłośnienie. Dźwiękowa Liga Mistrzów.
- świetne światła i oprawa. Choć nie do końca rozumiem czemu miały służyć te projekcje za sceną? Jakiś Nowy York w trakcie Whisky, czy kwadraty na Najemniku.
- Strach. Ten jeden utwór, to jedno wykonanie wystarczy żebym kupił płytę z tego koncertu. To był absolutny ogień.

No i na koniec JOKER. Perkusistów było tego dnia w Spodku wielu, ale to co wyprawiał Zbyszek przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Pokazał, że nawet w tak doborowym towarzystwie absolutnie nie ma się czego wstydzić. Jeśli ktoś nie uważał Zbyszka za najlepszego perkusistę Dżemu to wczoraj na pewno zmienił zdanie. Zbyszku chapeau bas.

Na koniec jeszcze jeden temat wobec którego nie mogę przejść obojętnie. Wiem, że dla Maćka Dżem to tylko „współpraca”, ale nie mogę uwierzyć, że On nie wyszedł na pożegnanie. Po prostu nie mieści mi się to w głowie. Przyzwyczaiłem się już do tego, że w trakcie solówki do Whisky Jego już nie ma, ale żeby takie coś zrobić w Spodku? na urodzinach?! Brak mi słów.

Czterdzieści lat istnienia Dżemu, to całe moje życie.
Dżem mnie wychował. Dżem mnie ukierunkował muzycznie. Dżem nauczył mnie pewnej wrażliwości.
Dżem to te kilkanaście kaset i płyt na półce przede mną. Dżem to grubo ponad 100 koncertów na których byłem. Dżem to znajomi których poznałem dzięki Zespołowi. Dżem to kilku prawdziwych przyjaciół i wreszcie Dżem to Aga-ta, miłość mojego życia. Nie macie Panowie pojęcia ile uboższe byłoby moje życie bez tych Waszych 40 Urodzin.

Dziękuję Wam za wszystko i życzę kolejnych lat muzycznej przygody. Nawet bez nowej płyty. Nie wymagam już tego od Was i tak dostałem więcej niż mogłem przypuszczać.

Pozdrawiam
Bartik
Posty: 55
Rejestracja: pn gru 27, 2010 9:07 pm
Lokalizacja: Katowice

Re: [2019.03.30] 40 URODZINY - Katowice, Spodek

Postautor: Bartik » czw kwie 04, 2019 9:10 pm

To i ja coś dorzucę od siebie


Setlista:
Część I
1. Abym mógł przed siebie iść
2. Mała aleja róż
3. Powiał boczny wiatr
4. Człowieku co się z Tobą dzieje – Andrzej Urny i Michał Giercuszkiewicz
5. Mamy forsę, mamy czas – Krzysztof Przybyłowicz
6. Koszmarna noc – Krzysztof Przybyłowicz, Bastek Riedel
7. Naiwne pytania – Marek Kapłon, Jacek Dewódzki
8. Nieudany skok – Marek Kapłon
9. Jak malowany ptak – Jerzy Piotrowski
10. Harley mój – Jerzy Piotrowski
11. Lunatycy
12. Kim jestem – jestem sobie
13. Autsajder – Partyzant

Część II

14. Dzień, w którym pękło niebo
15. Najemnik I
16. Partyzant
17. Do kołyski
18. Nie patrz tak na mnie
19. List do M
20. Paw
21. Strach
22. Ballada o dziwnym malarzu – wspomnienie Ryśka Riedla
100 lat na stojąco
23. Poznałem go po czarnym kapeluszu
24. Sen o Victorii – wspomnienie Pawła Bergera
Bis
25. Czerwony jak cegła
Tort
26. Wehikuł czasu
27. Whisky
Konferansjer: Jan Chojnacki

40. Urodziny zespołu Dżem – co to było za wydarzenie, co to był za koncert, co to była za uczta muzyczna i wielka przyjemność. Tym większa, ze jeszcze do południa nie mając biletu nie wiedziałem, czy będę uczestniczył. Na szczęście (dzięki dla pana w kolorowej bluzie i jeszcze większe dla jego szwagra, który nie mógł być) udało mi się być, słyszeć, widzieć i świętować z muzykami. Wyborna forma muzyków, magiczny muzycznie wieczór, świetny dobór utworów – choć wiadomo nie wszystkim da się dogodzić, do tego bardzo fajny zestaw gości, czyli składniki wielce udanego i wyśmienitego koncertu, a więc zaczynajmy:

Na początku spośród niebieskich świateł tuż po 18 wyłonił się zespół i popłynęły dźwięki harmonijki, by zaraz dołączył do niej dźwięk gitary w „Abym mógł przed siebie iść”. Dobór utworów w I części koncertu wg klucza historycznego był bardzo interesujący. W pierwszym numerze lekkie problemy z nagłośnieniem (niesłyszalne solo Adam – przynajmniej w wyższych sektorach siedzących), ale później było już super. Pojawił się klasycznie Jan Chojnacki wraz ze swoimi dżemowymi zawołaniami, profesjonalną konferansjerką i odwołaniem do rodziny z 40- letnim stażem. W „Powiał boczny wiatr” chyba Maćka lekkie wzruszenie bądź chciał sprawdzić czy publika zaśpiewa, bo zapomniał tekstu na początku. Potem emocje zaczęły rosnąć jeszcze bardziej, co wydawałoby się niemożliwe. A jednak – to jest właśnie Dżem. Już z daleka było widać wysoką postać w czarnym kapeluszu oraz technicznego podającego z „Jurkowej garderoby” kremowego Telecastera z ruchomym mostkiem, na którym wszakże Jerzy nie gra, co mogło sugerować tylko jedno – pojawiają się goście, a pierwszymi są Andrzej Urny i Michał Giercuszkiewcz, który będzie akompaniował w „Człowieku co się z tobą dzieje” na tamburynie. Numer bardzo dobrze wypadł. Funkowe rytmy i prezentacja solówek wszystkich muzyków dobrze oddały początki naszej ulubionej grupy. Bardzo fajne, techniczne i klimatyczne, markowe solo Adama Otręby – tutaj już fajnie słyszalne w ostatnich rzędach, szalone solo Jasia na organach, pojawiła się nawet klimatyczna solówka Urnego wprowadzająca w świat funky korzennego bluesa (klimat B.B. Kinga ja wyczułem), nieco gigantyczne i z rozmachem solo Jurka, które mogło zdominować klimat nadany przez Urnego. Pojawiły się też basowa solówka Bena i popis Zbyszka na jego zestawie garnków i talerzy. Była na tyle imponująca, że aż techniczni (tu szacun za sprawne przygotowanie i obsługę całego widowiska) musieli podstawić nowy zestaw perkusyjny:D Po skończonym numerze widać było poruszenie na twarzy Andrzeja Urnego, na którego kamera najechała gdy Jan Chojnacki wymieniał pierwszą parę gości, wspominając ich zasługi.

Wraz z nowym zestawem perkusyjnym pojawił się nowy obsługujący – Krzysztof Przybyłowicz. „Mamy forsę, mamy czas” nieco ociężale, dało się wyczuć stresik i napięcie po stronie muzyków, co jest piękne, bo ta Muzyka ciągle żyje i nadal niesie emocje. Tu dygresja - wielki szacunek dla Zbyszka Szczerbińskiego, którego uważam za świetnego bębniarza, bowiem w wersji urodzinowej brakowało mi trochę tej mocnej końcówki rytmicznej, którą Zbyszek serwuje w tym numerze razem z Benem na koncertach w ciągu roku. Następnie zniknął Maciek, pojawili się techniczni odpalający wzmacniacze stojące na środku i montujący pedalboard, a więc pora na wokalistę – gitarzystę, czyli Bastka Riedla. „Koszmarna noc” w tym wydaniu to majstersztyk. Chociażby dla tego jednego numeru warto było się pojawić w Spodku. Szkoda, że ten utwór nie pojawia się częściej, z drugiej strony ma taką moc i dostarcza mega ciarki w wykonaniu Bastka, że aż słów brakuje. Do tego bardzo fajne Bastkowe solo na gitarze. Gdyby tak jeszcze, pojawił się „Klosz”…

Kolejni goście – czyli Marek Kapłon i jego anegdota o Harleyach. W momencie zapowiedzi ruszył do mikrofonu zamiast do bębnów, by podzielić się wiadomością od Niekrasza – który „miał nadzieję, że może teraz go wpuszczą” (kilkadziesiąt lat temu wraz z kompanią z TSA planowali wjechać na harleyach na scenę i dać koncert, czemu skutecznie zapobiegli organizatorzy). Jan Chojnacki przy kolejnym wejściu opowiedział o historii zespołu, mianowicie, że nie tylko bębniarze się zmieniali, ale brakowało także wokalisty, czym rozbudził moją nadzieję na jakiś instrumentalny numer grupy (gdyby tak usłyszeć mi było dane „Karlusa” albo „Zielonego Piotrusia”). Zgodnie z chronologią, przy mikrofonie pojawił się Jacek Dewódzki oraz „Naiwne pytania” wraz z Jackową konwersacją z publiką na końcu. Szkoda, że nie pojawiło się nic z Jackowego okresu Dżemu, który moim zdaniem nie jest taki zły i jest parę fajnych kompozycji czy też gitarowych popisów. Liczyłem trochę na usłyszenie „Ja wiem – obojętność” świetnego numeru i genialnej solówki (na moje ucho w wykonaniu Adama).

Wraz z ostatnimi flażoletami gitary Adama wrócił Maciek Balcar i Dżem zaserwował „Nieudany skok”. Tu poczuć można było bas Bena Otręby, który fantastycznie nadawał pulsu w tym utworze, jakby był bardziej wyeksponowany.
Wydawać by się mogło, że kolejnych przemeblowań nie będzie, a tu jednak kolejny zestaw perkusyjny się pojawił, a za nim zasiadł sam wielki gość z wielkiej Ameryki, mianowicie Jerzy Piotrowski! Faktycznie, jest to znakomity pałker, który siłę w łapie ma i gdy uderzył w werbel, aż przykrył na początku wokal Maćka w „Jak malowanym ptaku”. Następnie „Harley mój” i solo Jasia na klawiszu, oraz pokaz gitarowej magnificencji Adama Otręby pod koniec utworu, któremu towarzyszył Jurek Piotrowski. Bardzo rockowa odsłona grupy.

Od tych przemeblowań można było dostać niezłego pomieszania, więc Zbyszek postanowił już wrócić na stałe za swój zestaw, aby zespół już w standardowym zagrał „Lunatyków”. Tu znowu świetna odsłona Adama O. Bardzo fajne, smaczne solo wplątane w charakterystyczną oktawową zagrywkę. Panowie nie zwalniali tempa i od razu do uszu dotarły pierwsze dźwięki „Kim jestem – jestem sobie” z fantastycznym popisem Jurka Styczyńskiego na 6 strunach.

Przez 40 lat grania na trasach pojawiło się wielu ludzi, więc występom gości nie było końca. Na scenę wyszedł Partyzant, który wykazał się nie tylko akompaniamentem na cyji w „Autsajderze”, ale i zaintonował z zaskoczenia „100 lat”, które to tłumnie zebrana publiczność odśpiewała jubilatom.

Część II koncertu została otworzona przez „Dzień, w którym pękło niebo”. Zespół użył jakichś zaklęć, bowiem muzyczny czar udzielił mi się od razu. Te sprzężenia gitary Jurka, wstawki na kaczce i magia utworu z bardzo drapieżnym zakończeniem może być porównywalna tylko z występami z Chorzowa z 2013 roku, a nawet z Jarocina’93 z Ryśkiem. Po prostu odlot. Jedyne co mogło przeszkadzać, to tłumy ludzi wracające z piwem na miejsca w początku utworu. Ale potem i tak była magia.

NAJEMNIK I – nareszcie! Kolejny numer na, który czekałem. Znajomo brzmiący pulsujący bas Bena od razu spowodował banana na mojej twarzy, a znakomite solo Jurka i kombinacja akordów w przejściu pod nim ledwo pozwoliły usiedzieć w miejscu. Swoją drogą solidne te krzesełka w Spodku. Do pełni szczęścia i osiągnięcia muzycznej nirwany brakło mi tylko Najemnika II z TYM gitarowym dialogiem pod koniec numeru. Fajnie, że pośród starych numerów Dżemu pojawiły się także numery z dwóch płyt z Maćkiem – „Partyzant” „Do kołyski” i „Nie patrz tak na mnie”. Dla muzycznych niedowiarków narzekających, że Dżem bez Ryśka to nie to samo – to był przepiękny przykład jak nowe utwory Dżemu (choć już nieco przykryte kurzem) współgrają ze starymi szlagierami, jak ten muzyczny zmysł muzyków dalej obfituje w kolejne udane kompozycje. Wracając do recenzji – nie napiszę tu za wiele. „Partyzant” to doskonały numer, „Do Kołyski” mnie poruszyło tak bardzo, że odleciałem totalnie, a Jurkowa płacząca gitara pod koniec potrafi wzruszyć każdego. Jeszcze gremialny śpiew z gardeł wszystkich zgromadzonych w Spodku, szczególnie w momentach gdy Maciek oddawał publice pola porusza trzewia. Z kolei „Nie patrz tak na mnie” to kapitalny numer rock’n’rollowy. Świetny riff, pozytywne wibracje i bardzo dobre solo Jurka (z tym momentem gdy zostaje sam i zespół tylko akcentuje kolejne akordy).

Powrót do szlagierów zespołu, czyli „List do M.”, który zabrzmiał tu nieco „heyowo”. Nie wiem czy Adam Otręba się zainspirował, chcąc przypomnieć występ Ryśka z Hey z 1993 roku w Bydgoszczy, czy też wyszło to gdzieś samo z siebie, było na pewno niespodziewane. W każdym razie Jurek swoją gitarą znowu rozczulał i wręcz dotykał dźwiękami duszę słuchaczy, szczególnie w pierwszej swojej solówce. Potem „Paw” – myślałem, że na ten numer się pojawi Andrzej Urny, w końcu współkompozytor. Nie wiem, co w nim jest, ale zawsze ten utwór dobrze brzmi w Spodku i mi się z nim kojarzy. Może to zasługa filmu „Skazany na bluesa”, gdy wraz z pierwszymi dźwiękami „Pawia” pojawiają się sceny z koncertu w Spodku. Tak było i tym razem, numer zabrzmiał bardzo dobrze, a Adam w czasie solo pozwolił sobie na luz i wędrował po gryfie, gdzie go muzyczny zmysł wiódł. Wydawać by się mogło, że gitarowego wymiaru w tym koncercie starczy. Nic bardziej mylnego. „Strach” i ta moc gitar, ten ciężki rockowy klimat, ten mocny bas skutecznie dowiodły, że Dżem na „Muzie” ma jeszcze coś do powiedzenia (i tu prośba do Panów od fanów, o kolejne świeże wypowiedzi w Dżemowym klimacie!)

„Ballada o dziwnym malarzu” – jak ja lubię tę kompozycję! Jeszcze do tego wizualizacja z wspomnieniami Ryśka Riedla – MAJSTERSZTYK. Liryczne klawisze Jasia ze wstępu, świetne solo Adama (tak, tutaj było brzmienie starego Adama z czasów Ryśkowych, świetne, miękkie brzmienie w pierwszym solo!) i allmanowska coda w Dżemowym wydaniu, rozmowa gitar z zakończenia. To jest właśnie Dżem. Nic dodać, nic ująć – po prostu być i słuchać.

Po raz kolejny pojawiło się 100 lat, odśpiewane przez fanów na stojąco z taką gorliwością, że z pewnością będziemy świętować nie tylko 50 – lecie zespołu, ale i kolejne jubileusze. A zaraz po nim skok do bluesowych korzeni z początku kariery zespołu i „Poznałem go po czarnym kapeluszu”. Kolejne wspomnienie, tym razem Pawła Bergera przy dźwiękach kompozycji jego autorstwa „Sen o Victorii”. Muzyczne cudo i emocje nie do opisania. Szczególnie w końcówce numeru, gdy na telebimach pojawiła się scena ze „Skazanego na bluesa” gdy Paweł wysiadał z zespołowego samochodu i w tym samym momencie wiązka światła wpadała w obiektyw kamery.

Tu po trzech godzinach gry pojawiło się pierwsze wywoływanie grupy z powrotem na scenę. Na bis pierwszy wyszedł pierwszy gitarzysta Rzeczpospolitej – Jurek Styczyński, który „przygitarzył” po swojemu i zaintonował „Czerwony jak cegła”. Później, skoro urodziny to musi być i tort i znowu śpiew publiki. Jan Chojnacki zaprosił cały zespół, tort wjechał, posypało się konfetti na płytę, a potem wydawałoby się, że to już koniec. Otóż nie – Jan Chojnacki znów wprowadził mnie w zmieszanie i niepewność, bowiem zapowiedział, że to jeszcze nie koniec i zaraz pojawi się jeszcze jedna piękna pieśń. Szczerze mówiąc myślałem, że pojawi się premierowy utwór. Taka „truskawka na torcie” (cytując klasyka – obecnie komentatora sportowego i byłego futbolistę), taka kropka nad „i”, taki prezent niespodzianka dla fanów. Na finał koncertu pojawiły się „Wehikuł czasu” oraz utwór, bez którego ciężko wyobrazić sobie koncert Dżemu, czyli „Whisky”.

Z poza muzycznych wrażeń, trzeba dodać, że oprawa świateł była super, bo nie raziła po oczach (co na niektórych koncertach się niestety zdarza) i bardzo ciekawe wizualizacje pojawiające się na telebimie za zespołem. Skoro o telebimach mowa, to te dwa po bokach były bardzo pomocne dla dalszych rzędów, choć trochę małe. Z kolei prawy telebim prezentował koncert z lustrzanym odbiciem, przez co można było zobaczyć jak wyglądałby Jurek jako leworęczny gitarzysta.
Słowem, warto było być i było super.

Dzięki Dżem i sto lat raz jeszcze! Jesteście wielcy i bardzo wiele razy pomogliście swoim fanom w życiu.

PS. Tak wiem, wyszedł longier, ale skoro Panowie grali prawie 4 godziny, to i ja pozwoliłem sobie na szerszy opis. W końcu było CO opisywać, wszak mało zespołów może się pochwalić nieprzerwanym okresem 40 lat grania i koncertowania. A dobrym zapisem audiowizualnym stanowiącym pamiątkę z tego koncertu bym nie pogardził:)
"Żyje się po to, żeby grać- gra się po to, żeby żyć"

Wróć do „Koncerty”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości