Maciek Balcar

Wszystko o członkach zespołu

Moderatorzy: Piotrek, Radek

Gość

Re: Maciek Balcar

Postautor: Gość » sob lis 13, 2010 1:46 am

magdawillow pisze:Szkoda, że biletów już nie ma... No trudno.


za łatwo odpuszczasz :> bo były, nawet w 2 dni przed, tylko trzeba było troszeczkę pokombinować i się o nie postarać :lol:

Nikt nie napisał o tym koncercie, promującym solową płytę. A ja chciałabym wtrącić tu swoje trzy grosze ;) Jak dla mnie pełen profesjonalizm. Szacunek i czapki z głów dla Maćka! Bardzo podobało mi się to, że pomiędzy utworami nawiązywał kontakt z publicznością, wstawiał swoje małe dygresje, co jest rzadkością podczas dżemowych sztuk. Tutaj trochę rozwinął skrzydełka :} Po raz pierwszy miałam także okazję zobaczyć Maćka przy pianinie, co było niewątpliwie najpiękniejszym momentem. Co jeszcze, to to że na większość piosenek Maciek chwytał po swoją gitarę, co na Dżemie spotkałam tylko raz - podczas akustycznego koncertu we Wrocławiu. Poza tym wokal po prostu fenomenalny, idealnie pasuje mi do takich łagodniejszych klimatów. I ta pasja... Wiele osób krytykujących nową płytę, powinno usłyszeć utwory na żywo. Na początku również nie byłam do nich przekonana, jednak po tym koncercie nabrały dla mnie zupełnie nowych wartości.
Gość

Re: Maciek Balcar

Postautor: Gość » sob lis 13, 2010 12:12 pm

Przyznam szczerze, że oczekując z ogromną niecierpliwością na tą płytę miałam maleńką nadzieję, że będzie się nieco różnić w warstwie tekstowej i muzycznej od "Czarno", ale z drugiej strony - czytając wypowiedzi Macieja na temat pierwszej płyty, będąc na koncercie w Ostrowie w lutym 2010 - z okazji kampanii promocyjnej "Tu mieszkam", miałam świadomość, że hardrock to raczej nie będzie :) a na pewno będzie też inna niż kompozycje dżemowe.

dariusz30t pisze:Płyta może lepsza muzycznie od wydawnictw płytowych z ostatnich lat takich pseudo artystów jak Feel czy Andrzej Piaseczny, jednak po Macieju spodziewałem się więcej.


Czego konkretnie .... ?

Wydaje mi się, że porównywanie takiego artysty jak Maciej do plastikowego Kupichy, który śpiewa, tak jak śpiewa bo innych dźwięków z siebie wydać nie umie (każdy logopeda to powie...), czy do Piaska, który dopiero niedawno nagrał coś w miarę normalnego z Sewerynem Krajewskim (choć też szału ze współpracy obu panów nie ma), jest nieco nie na miejscu... Nie przypominam sobie, aby autor słów "w pustej szklance pomarańcze" :roll: czy Piasek sięgali po twórczość Norwida, Grechuty czy Kasprowicza - jak w przypadku współpracy Maćka z Blues Forever.

Zresztą – myślę, że dopiero po prześledzeniu Jego muzycznej drogi od (prawie) początku, czyli czasów BF, poprzez „Czarno” gdzie pojawiają się poetyckie teksty Krzysztofa Feusette'a po czasy dzisiejsze, można się wypowiadać na temat Jego solowej działalności – no ale jeśli jest się niedzielnym fanem zamkniętym na pewne gatunki muzyczne i poezję ... :roll:

Niewielu współczesnych artystów sięga dzisiaj po ponadczasowe teksty Marka Grechuty. Jakiś czas temu wybrałam się na koncert Michała Bajora (repertuar M. Grechuty i Jonasza Kofty) – z ciekawości, w jaki sposób zinterpretuje utwory tego wyjątkowego artysty. I zawiodłam się ... zaśpiewał je po swojemu, czyli tym samym głosem, który znam od lat, z tym samym wibrato ... nie rozwija się ...

Wracając do "Żywiołów" :wink: - w moim subiektywnym odczuciu są na tej płycie utwory (bardzo) dobre - zarówno pod względem muzycznym i tekstowym, jak i te słabsze - ale to już raczej moje "widzimisię" - po prostu nie przepadam za ckliwymi miłosnymi balladkami, w których on rozpacza bo ona go rzuciła ... i dlatego, gdy zbliża się "Czy to widzisz" włączam płytę Blues Forever bowiem żywiołowa blues-rockowa wersja z harmonijką bardziej mnie przekonuje, niż smuty z Opola ... – choć ów utwór ma u mnie plusa za autentyczność historii - zresztą jak większość kompozycji solowo-Dżemowych.

Na pewno atutem "Ognia i wody" są mocne pod względem muzycznym utwory i teksty – bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie „Karuzela” – nie dość, że zaśpiewana tak jak lubię – niskim głosem, to jeszcze w tle głos Macieja, który wizualizuje ów stan zakręcenia :wink: . Podobnie „Popiół i diament” – niełatwe w wymowie, a co dopiero w śpiewaniu, pierwsze słowa piosenki oraz muzyka – kolejny plus, „Siedem zdjęć” – pełne emocji, momentami wręcz wykrzyczane, no i tytułowy numer – z wg mnie genialnym tekstem Pana Poety, opartym na zasadzie przeciwstawieństw żywiołów opisujących stan emocjonalny ... chyba najlepszy tekst w dotychczasowej (oficjalnej) współpracy Panów.

Są też utwory, które mnie nie przekonują ... „Niewysłany list” rozkręca mnie dopiero przy refrenie, a „Stop” w ogóle do mnie nie dociera ...

Od początku, zanim przesłuchałam płytę, nie byłam przekonana do wrzucenia utworów z „Czarno” ... ale po kilkukrotnym ich przesłuchaniu, porównaniu z oryginałami sprzed 12 lat i ostrowskim koncercie, się przekonałam :wink: Raz – dla tych, którzy nie mają pierwszego krążka (a nie załapali się na aukcje internetowe, gdzie, wg słów Maćka z Ostrowa, jakiś czas temu można je było nabyć za 200 zł ... ), są ocalone od zapomnienia :wink: dwa – nowe aranżacje nadały im całkiem nowe brzmienie – inaczej brzmią bębny (są bardziej uwypuklone, dzięki czemu nadają głębi danemu utworowi), także wokalnie odbiegają od oryginałów – zwłaszcza „Czarno” i „Moja rozmowa”, która na pierwszym albumie brzmiała niezwykle delikatnie, a aktualna w końcowych fragmentach utworu nabiera mocy za sprawą basu i improwizacji wokalnych.

Teledysk do „Wolności” mnie wzruszył ... zanim go obejrzałam, jakoś dziwnie byłam przekonana, że chodzi o wolność typu „wino, kobiety i śpiew” :wink: , ale po „lekturze” przypomniałam sobie, że przecież 20 lat temu odzyskaliśmy niepodległość ... jestem ciekawa jak piosenka/teledysk wkomponuje się w film Pawła Bogocza ...

Plusem maćkowej płyty jest też fakt, że wokalnie znacznie różni się od nowego wydawnictwa Dżemu. Pod tym względem nie porównuje „Czarno” z „Ogniem i Wodą” bowiem, po pierwsze – są to całkiem różne etapy Jego rozwoju jako wokalisty (choć materiał z Blues Forever i pierwszej solowej płyty nie dzieli taka przepaść czasowa jak solowe płyty, to jednak różnica między twórczością z zespołem a własną muzyczną drogą jest znaczna ;) ), po drugie – w zasadzie „Czarno” to już dla mnie prehistoria ... :wink: łączy je jedynie warstwa tekstowa, która na pierwszym albumie zdecydowanie wprowadza w poetycką krainę łagodności, podobnie jak "Ogień i woda" – i tym odznacza się od
dariusz30t pisze:produkcji na rodzimym polskim rynku
(swoją drogą – skoro „rodzime” to już nie „polskie” ... :roll: )

Brawo dla Jarka i Przemka za oprawę techniczną :wink:

A kto nie był 9.11 w Ostrowie na premierowym koncercie promującym płytę, niech żałuje :wink: Koncert rozpoczął się wyświetleniem teledysku do „Wolności”, który otrzymał gromkie brawa, po nich na scenę wyszedł Sebastian „Góri” Górski i w bardzo ciepłych i wzruszających słowach przedstawił (muzyczną) sylwetkę Macieja, a potem ... a potem była 2-godzinna dawka porządnego muzycznego kopa :wink: :

1. Karuzela (Kręcę się)
2. Czy to widzisz
3. Popiół i Diament
4. Niewysłany list
5. Czarno
6. Stop
7. Komu bije
8. Siedem zdjęć
9. Moja rozmowa
10. Ogień i woda
11. Wolność
---
12. Mercy street
13. Wooden Jesus
---
14. Viga – z wyjątkową dedykacją :wink:

Przyznam, że dawno nie byłam na tak dobrze nagłośnionym koncercie, na którym bębny wbijałyby mnie w fotel ... Zdecydowanie najlepszy koncert spółki Maciej & Nie-bo na którym byłam :wink:

dagmaren pisze:I ta pasja... Wiele osób krytykujących nową płytę, powinno usłyszeć utwory na żywo. Na początku również nie byłam do nich przekonana, jednak po tym koncercie nabrały dla mnie zupełnie nowych wartości.
Amen :wink:

Bardzo dziękuję całej ekipie koncertowej za przesympatycznie spędzone chwile – także te w deszczu w drodze z OCK’u na Rynek :wink:

Tym razem nie miałam parcia na szkło więc wywiadu ze mną (ani z Aki) nie będzie :wink:
Przy okazji – artykuł
http://www.ostrow-wielkopolski.um.gov.p ... 24789.html

i relacja video – od 12 min 43 sek
http://tvproart.pl/tvonline/obejrzyj/28 ... 2010-11-10

Ps.
kapsior13 pisze:irytuje mnie a raczej gryzie w ucho, jak Maciek śpiewa "idęę aż na dno"
też na to zwróciłam uwagę ... w ogóle słuchając tego utworu za pierwszym razem - w wersji z Opola - miałam wrażenie, że słucham dwóch różnych utworów – zwrotka nijak się ma do refrenu, maćkowe śpiewanie w chórku „spadam w dół” sprawia wrażenie jakby ten stan sprawiał Mu przyjemność, a dwa męskie chórki w tle przyprawiają mnie o mdłości ...

kapsior13 pisze:Stop - z czymś mi się kojarzy tylko nie wiem z jakim utworem, nie Maćkowym....
– mam podobne odczucia ... :wink:

Ps 2

17.11.2010, godz. 19.30, Centrum Kultury Rotunda, Kraków

"Pieśni Łagodnych" - koncert piosenek Wojciecha Bellona w 25 rocznicę śmierci artysty.
Wystąpią: Wolna Grupa Bukowina, Małgorzata Ostrowska, Anna Treter, Maciej Balcar, Grzegorz Bukała, Jacek Kleyff, Krzysztof Myszkowski, Krzysztof Piasecki, Jorgos Skolias, Ryszard Styła, Tomasz Wachnowski, Adam Ziemianin, DJ.
Koncert poprowadzi Andrzej Poniedzielski.

Wokalistom towarzyszyć będzie pięcioosobowy zespół muzyczny w składzie: Wojciech Bobrowski, Tomasz Hernik, Jan Hnatowicz, Artur Malik, Adam Niedzielin oraz soliści instrumentaliści.

Bilety po 50 zł

Info za http://www.rotunda.pl
Gość

Re: Maciek Balcar

Postautor: Gość » ndz lis 14, 2010 10:24 pm

maciejK@ pisze:17.11.2010, godz. 19.30, Centrum Kultury Rotunda, Kraków

"Pieśni Łagodnych" - koncert piosenek Wojciecha Bellona w 25 rocznicę śmierci artysty.
Wystąpią: Wolna Grupa Bukowina, Małgorzata Ostrowska, Anna Treter, Maciej Balcar, Grzegorz Bukała, Jacek Kleyff, Krzysztof Myszkowski, Krzysztof Piasecki, Jorgos Skolias, Ryszard Styła, Tomasz Wachnowski, Adam Ziemianin, DJ.
Koncert poprowadzi Andrzej Poniedzielski.

Wokalistom towarzyszyć będzie pięcioosobowy zespół muzyczny w składzie: Wojciech Bobrowski, Tomasz Hernik, Jan Hnatowicz, Artur Malik, Adam Niedzielin oraz soliści instrumentaliści.

Bilety po 50 zł

Info za http://www.rotunda.pl


To samo odbędzie się w Kieleckim Centrum Kultury :), tylko tam są bilety po 30 zł :)
http://www.kck.com.pl/index.php?option=com_jevents&task=icalrepeat.detail&evid=705&Itemid=0&year=2010&month=11&day=16&uid=53def1a0ade94931b8d114c706d91aac&lang=pl


Co do płyty

Moim zdaniem jej zawartość muzyczna jest na bardzo wysokim poziomie. Ja osobiście bardzo lubię takie klimaty. Co do nowych utworów, to najbardziej podobają mi się "Popiół i diament" i "Wolność"
Co do nowej aranżacji utworów z pierwszej płyty, najbardziej nie podoba mi się "Moja rozmowa". Dołują mnie skrzypce we wstępie. Najlepiej ze starszych oceniam "Czarno".

"Niewysłany list"- fajny efekt użyty na początku piosenki. Bardzo podobają mi się chórki, przyjemne partia pianina.

"Popiół i diament"- lubię tego typu piosenki. Tylko na końcu utworu wkurza mnie trochę "Połóż rękę na sercu, otwórz oczy (przerwa) szeroko i skaaaaaacz" i tak dalej w pozniejszych wersach.

"Czarno"- fajnie gitara tam gra :)

"Komu bije"- perkusja na początku SUPER!

"Stop"- bardzo podoba mi się ten utwór. Jest w nim bardzo fajna partia harmonijki.

"Siedem zdjęć"- ... Nie podoba mi się ten utwór. Początek mnie rozwala. Ten tekst taki jakiś bez sensu. Dziwny refren i ta muzyka...

"Ogień i woda"- naprawdę fajny utwór

"Viga"- po prostu kocham ten utwór:)

"Wolność"- perła wśród wszystkich utworów:) Takie fajne (o ile się nie mylę) reggae :) Cudo ;)

"Czy to widzisz"- bardzo fajnie, że ten utwór pojawił się na tej płycie, bo bardzo go lubiłem :)

"Karuzela"- super się zaczyna. W całości mi się podoba. To bełkoczenie Maćka między niektórymi frazami jest bardzo fajne:)

Chyba tyle ;)
Gość

Re: Maciek Balcar

Postautor: Gość » wt lis 16, 2010 10:53 pm

Właśnie wróciłem z koncertu pamięci Wojtka Bellona, w którym Maciek śpiewał. Naprawdę super;) Udało mi się zdobyć autografy na płytach:) naprawdę super;)
Udało mi się też z Maćkiem dłuższą chwilę porozmawiać za kulisami. Akurat prasował koszulę;) rozmawialiśmy o nowej płycie Dżemu i razem stwierdziliśmy, że Partyzant jest najlepszy:)
Maciek powiedział ze bardzo chciał bym wznowić płytę "Czarno", ale nie wie kto ma do niej prawa;) Naprawdę miły facet :) Bardzo otwarty :) Naprawdę było super :) Zaśpiewał świetnie dwie piosenki Wojtka Bellona ;)
Niedługo prześlę Wam linki z tego koncertu ;)
Gość

Re: Maciek Balcar

Postautor: Gość » wt lis 16, 2010 11:40 pm

maciejK@ pisze:13. Wooden Jesus


Dałbym obie rece uciąć, że "Wooden Jesus" to ja tam nie slyszalem.. pomimo, że oka mialem przy wizjerze apratu to jestem prawie pewny, ze Maciej zaśpiewał "What you are" Dave Matthews Band :)

Pozd.
katka6_k
Posty: 77
Rejestracja: czw sty 10, 2008 8:23 pm
Lokalizacja: Ś-ca

Re: Maciek Balcar

Postautor: katka6_k » śr lis 17, 2010 2:26 pm

Moje 3 grosze: mnie oczarowała : "Karuzela". No po prostu uwielbiam, wręcz kocham tę piosenkę. ! :)

Cała płytka jest genialna. A moje top 3 to:

1."Karuzela" - po prostu boska :)
2.Bardzo ciekawie zaśpiewany utwór "Czarno".
3.No i "Wolność".


Pozdrawiam:)
Awatar użytkownika
Rolus
Posty: 605
Rejestracja: sob wrz 18, 2004 1:17 pm
Lokalizacja: Opatów

Re: Maciek Balcar

Postautor: Rolus » śr lis 17, 2010 3:45 pm

maciejK@ pisze:„Nie przypominam sobie, aby autor słów "w pustej szklance pomarańcze" czy Piasek sięgali…”


Stwierdzenie „w pustej szklance pomarańcze” oznacza, że w szklanym naczyniu pozbawionym zawartości o konsystencji cieczy, możemy odnaleźć ciało stałe o owalnym kształcie. Jest zjawiskiem odwrotnie proporcjonalnym do tezy Andrzeja Piasecznego, który przezwyciężając polską poezję śpiewaną o „misiach z suszarkami”, subtelnie konstatuje kierowcom, że „były inne, nawet łatwe, łatwo przyszły, poszły z czasem”. Tu także mamy do czynienia z obecnością ciał stałych o kształcie mocno owalnym i kolorze pomarańczowym, ale wtedy nie ma się z czego cieczyć.

Ponadto radości nie przysparza mi 33-metrowy pomnik Ryszarda Riedla, który mimo wrzasku okolicznych czerwonoskórych, wzniesiony został w Świebodzinie, gdzieś na przykurzonym dzikim zachodzie. Dzięki temu były, bo nieżywy śpiewak Dżemu staje się drugim polskim wokalistą, po Krzysztofie Krawczyku, widocznym z księżyca i na Google Earth. Usypany na krecim kopcu odpustowy Guliwer ma jednak swoje świństwa duże i bardzo duże. Dajmy na to, z jakiego powodu nosi sukienkę o fasonie Statuy Wolności? Dlaczego ma przecięty brzuszek? Dlaczego wybudowano go pośrodku rustykalnego nic, jakby miał być fundamentem pod hipermarket albo nowy teledysk Balcara, który jeździłby w pobliżu motorem? I czy tak łatwy, nawet dla Andrei Bocceliego z pistoletem na wodę, cel ataku nie jest zachętą dla muzułmańskich terrorystów? Indianer mi mówi, że zamiast w mazurskim pierdlu, mogą wylądować jak orzeł w koronie Ryszarda Henryka Riedla. Musiałem zobaczyć to na własne oczy.

Na miejscu jakiś stary Apacz z liniami papilarnymi na policzkach próbował mi wcisnąć, że ów klocek nie jest Ryszardem Henrykiem Riedlem tylko Jezusem Jeszuą Chrystusem.
- Co za różnica? Może Jezus Riedel? – zdziwiony odskoczyłem przed wonią ulatniającą się z jego modrego pulowera.
- Jezus Chrystus! – wrzeszczał sylabizując, a kły chybotały mu złowrogo.
- Jezus Chrystus? To niech mi pan wyjaśni jak takie bydle wjechało na osiołku do Jerozolimy?
W tej sekundzie bulwiasty kinol namarszczonego Creetyna jeszcze bardziej się zeszkarłacił, a on sam, wściekły Kukiz, rozpoczął konstrukcję procy z częstochowskiego krzyża. Wykręciłem piruet na pięcie i ze wszystkich sił ruszyłem do diabła. Przy małżowinie zaczęły świszczeć mi różańcowe koraliki, kaliber czterdzieści i cztery. Gringo, blada twarz, ładna buzia nie odnajdzie tu swego miejsca. Czerwonoskóra mumia powoli niknęła mi w oczach, przybierając formę karalucha przy Ryszard Chrystusie Riedlu, który z takimi obrońcami jak on, będzie zawsze zabezpieczony.

Przystanąłem na chwilę żeby złapać oddech i napełniła mnie myśl, że sam jestem teraz tym muzułmańskim terrorystą, wściekłym Arababą uciekającym z mekki bez żadnego talibi. Że wreszcie jestem skazany na i przez bluesa, niczym bohater kolejnego, po „Się macie ludzie” i „Ludziach bezdomnych”, filmu o Ryśku Riedlu pod tytułem „Essential Killing” (pol.-„Czy muszem zabijać?”). Obraz przedstawia historię Ryśka Riedla, który po wycieczce na prerię w nie wiadomo jakim celu, jest nie wiadomo po co ścigany za bycie nie wiadomo kim, może sobą. Znowu, idąc za bluesmanem świebodzińskim, przyodziany w biały strój, chowa się w krzakach, wsuwa girę w pułapkę dla niedźwiedzia, strzela do wiewiórek i odjeżdża na białym koniu nie odzywając się ani do niedźwiedzia ani do wiewiórek. Kim on jest? Posągiem od którego trzeba uciekać czy człowiekiem, który ewakuuje się sam? Nie mogąc znaleźć odpowiedzi na to pytanie, postanowiłem odnaleźć nowego Mesjasza.

Hotelowy pokój był obskurny, ale gorąca kawa z cytryną postawiła mnie na nogi. Włączyłem laptop i zapukałem do Google:
– Jezus Chrystus.
- Syn Boży, Zbawiciel, Nazaret, Betlejem, Łagiewniki, zobacz swoją reklamę tutaj. – odparła przeglądarka.
Ziewnąłem, rozwierając paszczę przed wizerunkiem Jeszui. Sodoma i Gomora.
- Jezus Chrystus lol. – wprowadziłem bezwiednie znudzony.
- It's Jezus, LOL! Say Jesus, bitch! – oznajmił Google, proponując mi jakiś zabawny krótki metraż. Grzecznie odmówiłem, choć nasunął mi się pewien trop. Przecież na jeszcze dzikszym zachodzie niż Świebodzin mówią o Jezusie fajniej.
- Jesus.
- Jesus Christ, Jesus Chrysler, Holiday Jesus Dress Up, Jesus Christ Superstar.
Superstar? Super? Star? Archeolog uśmiechnął się po udanych wykopkach.

Świebodzin i Ostrów Wielkopolski dzieli około 250 kilometrów. Kilka godziny jazdy samochodem albo kryzys wieku średniego w wagonie PKP. Łączy natomiast wyjątkowy obywatel – w tym drugim mieście też przebywa Zbawiciel. Już zaraz przy wjeździe do bram malowniczego Ostrowa wita mnie tablica z napisem: „Tu mieszkam. Jezus Chrystus”. Żeby zrozumieć kim dla tego miejsca stał się akurat ten Jezus, nie wystarczy sięgnąć do Nowego Testamentu i strony internetowej Urzędu Miasta i Gminy. Należy odbyć podróż w czasie.

Jest rok 1711 n.e., 1711 lat po narodzinach Chrystusa (źr. Wikipedia) i 299 przed wydaniem płyty „Ogień i Woda”. Ostrów umęczony III wojną północną i niemal doszczętnie spalony przez nieprzyjaciela, zrzeka się praw miejskich. Na miejsce zdarzenia jedzie premier Tusk. Trzy lata później, Jan Jerzy Przebendowski - podskarbi wielki koronny, generał wielkopolski, wojewoda malborski, kasztelan chełmiński, starosta mirachowski, pokrzywiński, pucki i grabowski oraz właściciel i wielki dobrodziej Ostrowa, urżnął się z Augustem II Sasem by przekonać go do ponownej lokacji miasta na prawie magdeburskim, tym samym wpisując się złotymi zgłoskami na kartę historii Ostrowa. Premier Tusk dotarł na miejsce zdarzenia.

Po upadku kilku powstań i samolotów, śmierci komuny a później Papieża, mamy dziesiąty rok nowego millenium. Maciej Balcar, aktor i od samego początku tego tysiąclecia, Jezus Chrystus, włącza się w kampanię z serii „Co to ***** nie my”, gloryfikującą Ostrów Wielkopolski - polskie Monte Carlo i Watykan. Za jego sprawą żaden mieszkaniec nie czuje się u siebie „nieproszony”, każdy turysta „koniecznie” musi odwiedzić Ostrów, a kierowca winien dziękować „za to, że żyje”, bo usta Balcara działająca na nich rozpraszająco. Podobno do tego stopnia, że władze miasta rozważają dopisek: „Tu mieszkam. Nie patrz tak na mnie”. Sam aktor też pokochał Ostrów. Nawet wykorzystał to samo zdjęcie na okładkę płyty. On this picture i can see Olimp, Hades and HERMAFRODYTA

Ważniejsze jest jednak to, co w środku. Zupełnie jak w przypadku brzydkich panien, powinniśmy patrzeć na zawartość merytoryczną. Pustą w tym przypadku czy owalną? Chrystusy mają dwie niezaprzeczalne zalety – jeden umiera i rodzi się co rok, by dzieci mogły dławić się jajkami i dostawać prezenty, a drugi rżnie głupa przez okrągłe dwanaście miesięcy, przebierając się i sprzedając płyty. Lekko niesednosprawny, zna swoją oniryczną sprawność i woli sięgać

maciejK@ pisze:„po twórczość Norwida, Grechuty czy Kasprowicza - jak w przypadku współpracy Maćka z Blues Forever.”


Włączyłem płytę w ostrowskim hotelu. Do końcowych dźwięków ostatniej na liście „Wolności” zdążyłem pożreć pagórek jajecznicy i wypić staw czerwonego barszczu z uszkami. Później nadeszła koszmarna noc. Przyśnił mi się upiorny kwartet, wykonujący swoje wieloczęściowe opus magnum pt. "Czy widzisz bliskość Twego serca jak anioła głos, nie potrafię przebić się tam". W skład zespołu wchodzili:

Maciej Balcar – voc
Boys – voc
Piotr Kupicha – voc
Kaaaamil z Katowic – ndst

Karmazynowe zasłony uniosły się do góry i najwyżej postawiony szaman przedsiewzięcia, Maciej Balcar począł szaleć na scenie i pytać "Czy to widzisz" :


Kochałem przez rok kobietę jak sen
Wszystkie noce były nasze i każdy dzień
Zdarzyło się coś na drodze do snu
Odeszła bez słowa i brakło mi tchu
Posłuchaj choć raz jak płacze ten deszcz
Jak smutne ulice toną we mgle
Sto nocy po świt pisałem ten wiersz
Lecz rymy nieznośne tonęły wśród łez.


Boys badało "Bliskość Twego Serca":

Schodami chwil próbuję wejść,
Na szczyt, gdzie szczęście twemy jest,
Chłód samotności dobrze znam,
Przez życie nie chcę kroczyć sam,
Wymowność słów traci swój sens,
Gdy na twej twarzy ślad płaczu jest.


Piotr Kupicha nasłuchiwał "Anioła Głos":

Jak Anioła głos, usłyszałem ją.
Powiedziała patrz - tak to on. Na rozstaju dróg stoi dobry Bóg, on wskaże Ci drogę.

Już pod koniec dnia widzę obraz Twój,
widzę miejsca, w których byłem, widzę ludzi tłum.
Już pod koniec dnia pustej szklanki dźwięk
To chyba sen...


I Kaaaamil z Katowic, prosto z oddziału „Moja Piosenka”:

Już tak bardzo, coraz mocniej
zapominam o miłości
już tak bardzo, jeszcze trochę
by świat zamknął do niej drogę
noc i dzień wydaje się taki sam
nie potrafię przebić się tam.


Symfonia kakończona. Kwartet przestał wlewać do moich ust miód, który przemienić się miał w złotego pawia. Nagle wszystkim artystom zatrzęsły się głowy, po czym zbiły w jedną kulistą masę, wstrętny łeb potwora z najzdradliwszych czeluści ludzkiego umysłu. Oślizgły był, z falującym szarym włosem na okrywającej go skorupie, a jego imię to Mosiek Boycar. Nastąpiła ciemność, po której nastał świt.

Obudziłem się słono przepocony w przepłaconym ostrowskim hotelu. I poprzez łąki majowe, przez gęsty las, zwiałem w poprzek tęczy. Prysnąłem z całą bezczelnością, gdzie indziej poszukując swojej muzy. Good night, Dżizas.
Ostatnio zmieniony śr lis 17, 2010 8:37 pm przez Rolus, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
peepshow
Posty: 107
Rejestracja: ndz gru 30, 2007 1:04 pm
Lokalizacja: Olsztyn

Re: Maciek Balcar

Postautor: peepshow » śr lis 17, 2010 4:07 pm

Rolus, chylę czoła, macham rączkami i tupię nóżkami^^
~. "ze słabości drwię, bo zamiast niej - warto kpić, kopać, kląć i wyć."
boston

Re: Maciek Balcar

Postautor: boston » śr lis 17, 2010 4:40 pm

Rolus przynajmniej ma klasę, której tylko pozazdrościć!
Gość

Re: Maciek Balcar

Postautor: Gość » śr lis 17, 2010 5:33 pm

Awatar użytkownika
alegorn
Posty: 662
Rejestracja: sob lis 22, 2003 11:42 pm
Lokalizacja: bez ziemi ;)

Re: Maciek Balcar

Postautor: alegorn » śr lis 17, 2010 5:49 pm

hmmm..
nie spodobal mi sie mackowy majster bieda... nie ten styl..
pejzaze jakby ciut lepiej, ale nadal nie to..

mysle jednak - ze tutaj jestem ortodoksem... ;) chociaz - nie, slyszalem wykonania bukowiny, w innej wersji, niz wojtka... ale te wykonania mi po prostu nie podpasowaly....
wydaje mi sie - a moge sie mylic, ze maciek zaspiewal co prawda to po swojemu - ale chyba nie do konca poczul te piosenki... po prostu - zaspiewal.
a te piosenki - ten gatunek... trzeba czuc...

j.
Trzy lustra
Trzy pytania które
Przewiercają mnie do dna
Ta dziura jest głębsza od duszy
[m]
Gość

Re: Maciek Balcar

Postautor: Gość » śr lis 17, 2010 11:04 pm

tak, Bellon o wiele lepiej wykonywał, to tak samo jak by powiedzieć, że Riedel o wiele lepiej wykonywał swoje utowry niż np. w aranżacji Nalepy.

Pejzaże w wykonaniu Maćka były super, ale też bardzoo podobał mi się Majster Bieda.
Nie da się idealnie odwzorować tego jak śpiewał Wojtek, i myślę, że Maciek nawet nie próbował. Mnie sie obydwa wkonania podobały :)
Awatar użytkownika
alegorn
Posty: 662
Rejestracja: sob lis 22, 2003 11:42 pm
Lokalizacja: bez ziemi ;)

Re: Maciek Balcar

Postautor: alegorn » czw lis 18, 2010 12:03 am

wojczo:: duzo chodzisz po gorach? i ile czasu spedzils z piosenka turystyczna/poezja spiewana..? tak z ciekawosci pytam...


tu nie chodzi o to ze wojtek wyknal to lepiej... tylko ze te pioseki zyja wlasnym zyciem... majster bieda - stal sie niesmiertenym evergreenem... to tak jakby zmiezyc sie 'dziwny ten swiat'... te piosenki...hmmm mozna sie z nimi zmierzyc - i zaspiewac, tak jak maja byc zaspiewane - lub sprobowac i przegrac...

nie chodzi o to ze maciek zle je zaspiewal...

chodzi o to ze w jego wykonaniu - stracily... przekaz....? sile? sens? brzmienie? trudno okreslic..
staly sie zwyklymi pisenkami, zaspiewanymi poprawnie, po swojemu... ale... po prostu - nie przekonywuja..

nie czuc w nich wiatru szumiacego w bukach... nie ma w nich potu, jaki scierasz z czola, przechadzac przez brame lackowej... sluchajac tego nie masz przed oczyma ikon beskidzkich.... nie widac krzyzy na rotundzie...
nie da sie tego wytlumaczyc... albo to poczjesz - i zrozumiesz, albo nie...
Trzy lustra
Trzy pytania które
Przewiercają mnie do dna
Ta dziura jest głębsza od duszy
[m]
boston

Re: Maciek Balcar

Postautor: boston » czw lis 18, 2010 12:20 pm

Czy Bellon nie był czasem takim "wędrującym straceńcem"? Swoją drogą super przystojny facet był....
No i wiadomo, że strasznie trudno dorównać zmarłym legendom. Nie od dziś dochodzę do wniosku, że większość artystów przez duże "A" - to osoby, którym "nie po drodze" z rzeczywistością.
Gość

Re: Maciek Balcar

Postautor: Gość » czw lis 18, 2010 2:07 pm

alegorn pisze:wojczo:: duzo chodzisz po gorach? i ile czasu spedzils z piosenka turystyczna/poezja spiewana..? tak z ciekawosci pytam...


ja z poezją śpiewaną i piosenką turystyczną mam styczność od niepamiętnych czasów :) od 6 lat jestem harcerzem, i te klimaty są mi bardzo dobrze znane...

chyba źle się wysłowiłem w poprzednim poście... tak, macie rację, te piosenki mają swój klimat, którego się nie da odwzorować. Mnie chodziło o to, że podobało mi się wykonanie Maćka :)

Wróć do „Muzycy”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości