OFICJALNA STRONA ZESPOŁU
//SPOTKANIA

[SnB]:: Spotkanie w Grabówkach, 2004.08.26/28

fot. materiały fanclubu
2016-09-14 14:39

Kolejne spotkanie naszej wesołej ekipy odbyło się w Grabówkach, tym razem organizatorką była Indi. W piątek zjawiła się (po raz kolejny pierwsza) myszka. Pojechałyśmy do Wieliczki. Tam spotkałyśmy się z Sopelkiem. Poszliśmy na Grabówki.

Rozgościli się, po południu poszliśmy na spacer. Wieczorem Przyjechał Marcin i Artur. Rozbili namioty i wieczór spędziliśmy na podwórku przy świeczkach, śpiewając : ) Marcin nam opowiadał swoje sny : ) Około północy wyszliśmy na spotkanie potworom drzemiącym w kukurydzy, ale one mam nie wyszły na spotkanie.
Mieliśmy tabliczkę z napisem “WC” i zastanawialiśmy się, co ten skrót może oznaczać. Kiedy Marcin trzymał ją w zębach krzyczeliśmy „więcej czadu”, a kiedy rano zobaczyłam ja przypiętą na namiocie Sopelka pomyślałam “Wojtek czuwa” a może “czeka”?

W sobotę rano Sopelek nawiózł mnóstwo drzewa. Sam, bo Marcin odsypiał lekkie zatrucie, a Artur nie odsypiał, ale nie chciało mu się nic robić. Przygotowaliśmy ognisko. Ustawiliśmy namiot i stolik na sprzęt. Przygotowaliśmy siedzenia, kosze na śmieci.... Mój Tata zbudował rewelacyjny ekran. Naprawdę fachowa robota - z trzech pni modrzewi, oparty na gruszy, wielka biała poszwa i dwa sznurki. Technika Taty i troszkę szycia Mamy : )

Około południa zaczęli się zjeżdżać, nie pamiętam już, w jakiej kolejności: Alegorn i Aga, Ewelina i Piotrek, Romek, Asia (na chwilę przyjechał też jej brat Karol z dziewczyną Asią). Część poszła na zakupy, potem byli jeszcze kilka razy : ) Kiedy przyjechał Vaciak i Cola wszyscy z podwórka się przenieśli do ogrodu. A konkretnie na ściernisko. Cała zabawa miała miejsce na ściernisku : ) Jesus przybył na gotowe. Już nikt nie wierzył, że do nas dotrze : )

Tutaj prawdopodobnie każdy ma własną wersję. Była muzyka, były filmy, ognisko, jedzenie, picie, śpiewanie, granie, spacery nad staw.... Znów była pełnia. Zazwyczaj spotkania FC wypadają w okolicach pełni.
Nie pamiętam, co, kiedy i w jakiej kolejności się działo. Pod sam koniec, kiedy w ogrodzie zostali Asia, Artur, Sopelek, Marcin, Romek i ja odbył się słynny striptiz :P Tradycyjnie w kulminacyjnym momencie skończył się film w aparacie kiedy gasiliśmy ognisko i szliśmy spać świtało.

W niedzielę przed południem sprzątnęliśmy wszystko. Została tylko czarna plama w miejscu ogniska.
Ludzie zaczęli się powoli rozjeżdżać. Kiedy Marcin , Artur i Jesus odjechali pozostali, czyli myszka, Sopelek, Romek i ja też opuściliśmy Grabówki. W Wieliczce Sopelek skierował się do Bochni, a reszta do Krakowa.
“Reszta” spotkała się jeszcze raz wieczorem nad Wisłą, żeby powspominać i pośpiewać : )