15. rocznica śmierci Rysia :(

Wszystko o członkach zespołu

Moderatorzy: Piotrek, Radek

Gość

Re: 15. rocznica śmierci Rysia :(

Postautor: Gość » śr sie 05, 2009 5:08 pm

Ja rocznicę śmierci spędziłam jak zwykle. Zapaliłam w oknie świecę nie gasząc , czekając aż wypali się sama. Posłuchałam Dżemu( w tym roku koncertu ze Spodka 1992) i napisałam opowiadanie o zagubionej w świecie dziewczynie , która chcąc dołączyć do Rysia planuje samobójstwo. Siedząc przy jego grobie spotyka zupełnie nieznajomego chłopaka który w puzniejszym czasie odwodzi ją od tej decyzji.
Gość

Re: 15. rocznica śmierci Rysia :(

Postautor: Gość » śr sie 05, 2009 5:12 pm

ja spędziłam ten dzień jak zwykle w pracy,
wieczorkiem, winko, dżem i myśli.
...tylko kogo to obchodzi :)
Gość

Re: 15. rocznica śmierci Rysia :(

Postautor: Gość » śr sie 05, 2009 6:02 pm

a ja spedzilem z dziewczyna, tesciami i jej siostrzencem w Chelmnie i co mi tam :P dzemu malo sluchalem bo nie bylo mozliwosci i co, kto jest lepszy? :lol:
Gość

Re: 15. rocznica śmierci Rysia :(

Postautor: Gość » śr sie 05, 2009 7:22 pm

"Kaczka...." - Moja analiza twojej osoby...!
Lubisz irytować.!
Lubisz być najlepszy.
wiesz dużo...
lubisz się chwalić.
i jesteś ekscentryczną osobą na tym forum [Bardzo ekscentryczną.!]

Ja spędziłam "TEN" dzień normalnie. Nie słuchałam Dżemu, ponieważ robię to gdy mam na to ochotę,
nie ryczałam w poduszkę "Dlaczego on....", nie użalałam się nad sobą, ani nad światem. Zwykła szara rzeczywistość...
Gość

Re: 15. rocznica śmierci Rysia :(

Postautor: Gość » śr sie 05, 2009 7:54 pm

Ewka_Bn pisze:"Kaczka...." - Moja analiza twojej osoby...!
Lubisz irytować.!
Lubisz być najlepszy.
wiesz dużo...
lubisz się chwalić.
i jesteś ekscentryczną osobą na tym forum [Bardzo ekscentryczną.!]

przepraszam najmocniej ze taka mam osobowosc, wybaczysz mi? :?
wybacz ze nie zrozumialas ironii w wypowiedzi wyzej
edit:
a co do tego ze chce byc najlepszy bla bla bla wiesz mam duzo samokrytyki i sie wybacz ale mylisz to tez mi wybaczysz?
boston

Re: 15. rocznica śmierci Rysia :(

Postautor: boston » czw sie 06, 2009 5:09 am

Kaczko6661 - na Twoim miejscu zmieniłabym nicka...
Mógłbyś również - oczywiście gdybyś chciał - uporządkować trochę swoją wypowiedź (pod koniec) jak również troszkę popracować nad osobowością. Może to nie jest łatwe ale na pewno do zrobienia :D
Gość

Re: 15. rocznica śmierci Rysia :(

Postautor: Gość » czw sie 06, 2009 9:33 am

no trudno, ja nie mam zamiaru pracowac, tym ktorym ma sie podobac sie podoba a tym ktorym sie nie podoba trudno, nie bede plakal... a nicka nie mam zamiaru zmieniac, zbyt kojarzy juz sie z moja osoba nie tylko na tym forum...
Gość

Re: 15. rocznica śmierci Rysia :(

Postautor: Gość » czw sie 06, 2009 10:04 am

Ewka_Bn pisze:"Kaczka...." - Moja analiza twojej osoby...!
Lubisz irytować.!
Lubisz być najlepszy.
wiesz dużo...
lubisz się chwalić.
i jesteś ekscentryczną osobą na tym forum [Bardzo ekscentryczną.!]

Ja spędziłam "TEN" dzień normalnie. Nie słuchałam Dżemu, ponieważ robię to gdy mam na to ochotę,
nie ryczałam w poduszkę "Dlaczego on....", nie użalałam się nad sobą, ani nad światem. Zwykła szara rzeczywistość...



Ekscentryczna?To nazbyt pochlebne...Nie chcialabym OT-opowac ale za cholere nie moge sobie przypomniec co robilam w ''TEN'' dzien.
Gość

Re: 15. rocznica śmierci Rysia :(

Postautor: Gość » czw sie 06, 2009 11:46 am

kaczka6661 pisze: a nicka nie mam zamiaru zmieniac, zbyt kojarzy juz sie z moja osoba nie tylko na tym forum...


tak zwana "wyrobiona marka" ,,, :lol: szkoda tylko, że słaba

a TAMTEN dzień był dniem jak każdy inny, słuchałem i grałem Dżem :)
Ostatnio zmieniony czw sie 06, 2009 5:00 pm przez Gość, łącznie zmieniany 1 raz.
Gość

Re: 15. rocznica śmierci Rysia :(

Postautor: Gość » czw sie 06, 2009 12:06 pm

bartolini1313 pisze:tak zwana "wyrobiona marka" :lol:

widzisz mam sie czym chociaz chwalic 8)
Gość

Re: 15. rocznica śmierci Rysia :(

Postautor: Gość » czw sie 06, 2009 1:17 pm

kaczka6661 pisze:
bartolini1313 pisze:tak zwana "wyrobiona marka" :lol:

widzisz mam sie czym chociaz chwalic 8)

najlepiej wszyscy zacznijmy się chwalić i popadać w samozachwyt/narcyzm i co tam jeszcze, nad swoim "super ja" i swoimi "markowymi" nickami. Też mam markowy :mrgreen: .

Skończcie proszę, tą czczą dyskusję.

I aby nie robić of-topa - spędziłam ten dzień muzycznie - niekoniecznie dżemowo - tak spędzam w zasadzie każdy dzień (w mniejszym lub większym stopniu).
Awatar użytkownika
Rolus
Posty: 605
Rejestracja: sob wrz 18, 2004 1:17 pm
Lokalizacja: Opatów

Re: 15. rocznica śmierci Rysia :(

Postautor: Rolus » czw sie 06, 2009 5:17 pm

kaczka6661 pisze: a nicka nie mam zamiaru zmieniac, zbyt kojarzy juz sie z moja osoba

Ta okropna złośnica chyba właśnie dlatego poradziła Ci jego zmianę.

---

Niektórzy w tym miejscu wykazują się godną podziwu ignorancją. Jedni nie wiedzą co robili. Drudzy chwalą się, że mają dziewczyny. Trzeci chcą dostać Oscara. Czwartym jestem ja i wstydzę się za was wszystkich. Swój dzień bowiem pamiętam bardziej niż doskonale. I radzę dokładnie rozplanować sobie TEN czas nim nadejdzie "16. rocznica śmierci Rysia :(".

15:00 - W przeddzień położyłem się o niezbyt późnej porze. Obudziłem się więc dość wcześnie. Byłem jakiś taki smutny, naburmuszony, brzuch miałem wzdęty. Zacisnąłem zębiska, wygramoliłem się z wyra i udałem się do kuchni. Za chwilę wróciłem do pokoju, jadem nasycony, bo zapomniałem rozplątać kable w pobliżu komputera.

17:06 - Skończyłem rozplątywać kable. Wytarłem twarz ręcznikiem. Niemal od razu pomyślałem o czerwonych i czarnych dorodnych poziomkach, które rosły w skąpanym w słońcu ogrodzie. "Zjem sobie parę przed snem"-kiwnąłem głową na znak potwierdzenia własnych myśli. Poszedłem tam, gdzie rosną poziomki. Najpierw zmiażdżyłem kilkanaście, tworząc z kciuka i palca wskazującego mocne szczypce. Nie wiem czemu, ale sprawiało mi to ogromną satysfakcję, szczękościsk ustępował. Nie zgniatałem wrogów, ale kogoś, kogo uwielbiam. Mogłem więc zdjąć już trampka i zebrać do niego resztę poziomek. Pora po raz kolejny udać się do kuchni.

18:01 - Znalazłem się przy kojąco zimnej lodówce. Wyjąłem z niej mały torcik pokryty mdło pachnącą bitą śmietaną. Położywszy go na stole, przysunąłem sobie mały taborecik. Zacząłem z pietyzmem układać poziomki. Po chwili na szczycie słodkości znajdowały się czerwonoczarne owocowe cyfry-jedynka i piątka.Słodkie obchody gorzkiej rocznicy.Zmarszczyłem brwi, spojrzałem pospiesznie na torcik, boleśnie wyprężyłem plecyska i z impetem huknąłem twarzą w torcik. Wtopiłem się w klimat. Cały mój wszechświat w jednej sekundzie skąpał się w ciemnościach. Usnąłem.

Bezczas - Śniłem, że moje masywne ręce ugniatają wielki kawał ciasta do równie gigantycznej pizzy. Sprawiało mi to szaleńczą przyjemność, próbowałem zmiażdżyć i ugnieść jak najwięcej. Ręce mi jednak zaczęły omdlewać, a wielki drożdżowy stwór nie dawał za wygraną. Nie czułem szczękościsku. Wtem, nagle, rytmiczny tętęt kopyt i głośne parskanie. Na białym koniu zbliżał się do mnie Sławek Wierzcholski. Złapał się za swoją bujną kręconą czuprynę i oderwał sobie głowę. Wykonał nią młyńca w powietrzu i cisnął w moją stronę. Łeb leciał bardzo powoli, lewitował i zaczął gadać. "Ciasto nie jest takie, dzięki Twojemu ugniataniu, ale pomimo tego." Pizza zrobiła się samoistnie i była wyborna. Głowie Sławka też smakowało. Podaję przepis.

Składniki:
Mąka, Drożdże,Boczny wiatr, Salami, Whisky, Cebula, Papryka, Obłuda, Pieczarki, Ser, Czarny chleb, Bazylia, Oregano, złote jajo, Oliwki, Klosz, Czosnek, Śmiech, Sól, Łzy, Pieprz, Kilka zdartych płyt, Oliwa

Sposób przygotowania:
Z mąki formujemy kapelusz z wgłębieniem, do którego wlewamy nie dużo, ciut ciut mętnej wody. Kruszymy 20 gram drożdży. Woda nie może być za gorąca, bo runie to wszystko. Dodajemy pół łyżki soli, dwie łyżki oliwy i szczyptę śmiechu albo łez-ja wiem, obojętność. Całość mieszamy i ugniatamy rękami aż do momentu, kiedy rzygać się chce. Ciasto chce trochę czasu, bo czas sprawia że wzrastamy. Na 20 minut zostawiamy pod kloszem. Gdy nie jest już takie jak dawniej, palcami ponownie wykonujemy taniec śmierci, uzyskując pożądany kształt. Natłuszczamy zdartą płytę i nakładamy specjalny papier do pieczenia. Przyprawiamy kilkoma ziarenkami obłudy, aby mogło zaświecić, trochę czarnego chleba, żeby osłodził i jedno złote jajo w razie gdyby prysnął czar. Dodajemy resztę przypraw. Dla osiągnięcia ich strony, całość polewamy whisky. Piec musi być rozgrzany do czerwoności (220 stopni). Termoobiegiem z funkcją bocznego wiatru pieczemy 12 minut. Aby wszystko nie wzięło w łeb, pizzy należy doglądać. W przeciwnym razie poczujemy popiołu smak, a mama zrobi nam z tyłka jesiony średniowiecza. Gotowe danie najlepiej kroić sztyletem z lodu. Smacznego!

04:36 - Zbudziło mnie ujadanie bezpańskich kundli. Na zewnątrz już świtało. Oblizałem zaschniętą bitą śmietanę i zamlaskałem z kwaśną miną. Przypomniało mi się, że zamiast tradycyjnej foremki do wypieku tortu użyłem tamburynu, którego jestem zresztą wirtuozem. Wyjąłem go spod okrągłego ciasta i wybiegłem z mieszkania tłukąc nim o dłoń. Miałem nadzieję, że bezpańskie kundle boją się tamburynu. Niestety. Wybijałem najróżniejsze rytmy, od mojej ukochanej kapeli po odgłos pociągu, ale na nic się to nie zdało. Zrezygnowany wróciłem do mojej jaskini.

6:01 - Słoneczny dzionek budził się do życia. Kable były jakby były bardziej zaplątane niż ostatnio. Rozejrzałem się więc podejrzliwie po pokoju, czy aby do mieszkania nie wleciał mi żadeń bezpański kundel. Na szczęście to tylko wiatr. Wziąłem gitarkę, aby pograć kilka kawałków. Po piątej piosence z Najemnika przypomniało mi się, że nie miałem rozplątywać kabli tylko założyć struny.

7:56 - Te świry pewnie wciąż siedzą na tym zakichanym forum. Zdecydowałem, że wejdę się trochę rozerwać i poszerzyć moją wiedzę o dysleksji.

14:01 - W dupie was mam. Oczy mnie bolą i mam wzdęcia. Jest wcześnie, ale idę się położyć.

15:02 - Pora wstawać. Wzdęcia nie minęły. Mam na dodatek zabombiony łeb. Włączam forum. Czytam.

uśmiechnę się do siebie bo każdy z nas prędzej lub później umrze!


Na zdrowie.

napisałam opowiadanie o zagubionej w świecie dziewczynie , która chcąc dołączyć do Rysia planuje samobójstwo. Siedząc przy jego grobie spotyka zupełnie nieznajomego chłopaka który w puzniejszym czasie odwodzi ją od tej decyzji.


Co.

przepraszam najmocniej ze taka mam osobowosc, wybaczysz mi? :?


Muszę najpierw rozplątać kable.
Gość

Re: 15. rocznica śmierci Rysia :(

Postautor: Gość » czw sie 06, 2009 5:26 pm

Ten dzień powinno się pamiętać, ale nawet choćbyś zapomnieli, to przecież nie zapomnimy o Ryśku, o zespole...
Nie bądźmy fanatykami iż pamiętamy każdą ważniejszą datę w zespole [choć ten dzień jest ważny.!].
Ja w zasadzie zapomniałam... Gdyby nie rozmowa z siostrą pewnie do końca "tego" dnia bym nie pamiętała...

Rolus : Podziwiam, ze aż tyle zapamietałeś z tego dnia.


a co do cb "kaczka..." - nie jestem pamiętliwa, i zrozumiałam ta twoja ironie, która stosujesz w prawie każdej swojej wypowiedzi. Pewnie teraz napiszesz : "...Taki mam ton wypowiedzi...".
Na twoim miejscu trochę bym nad sobą popracowała. Chyba, że chcesz zostać "zgryźliwym egocentrykiem" [to chyba z jakiegoś filmu jest.?!]


A to z tą ekscentrycznością to miało być tak delikatnie powiedziane, żeby nie urazić...
tete
Posty: 103
Rejestracja: pn paź 29, 2007 11:57 am
Lokalizacja: Kraków

Re: 15. rocznica śmierci Rysia :(

Postautor: tete » czw sie 06, 2009 6:13 pm

Rolus,
uwielbiam Cie :))))))
Chyba założę Twój fanclub.....
nie ma wyjścia - założę:)))))))
boston

Re: 15. rocznica śmierci Rysia :(

Postautor: boston » czw sie 06, 2009 8:08 pm

No a ja się przyłączę i będę pierwszym (za przeproszeniem, oczywiście) - członkiem. :lol:
W najbliższym czasie spróbuję wykorzystać przepis Rolusa na pizzę. A tak swoją drogą gdzie byłeś bajkopisarzu jak Cię nie było?

Wróć do „Muzycy”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość